• facebook
  • rss
  • Jasna Góra zdobyta. Teraz Rzym!

    Karolina Pawłowska

    |

    Gość Koszaliński 29/2012

    dodane 19.07.2012 00:00

    Na rowerowych siodełkach spędzili tydzień, pokonali prawie 600 km. Zmęczeni, ale niezmiernie szczęśliwi pątnicy na rowerach dotarli do Częstochowy.

    Tu czekał na nich, podobnie jak w poprzednich latach, przyjaciel rowerowej pielgrzymki bp Paweł Cieślik. Gratulował wytrwałości najmłodszym i najstarszym pielgrzymom, którzy przywieźli na Jasną Górę modlitewne intencje – te osobiste, diecezjalne, ale i te, które powierzyli im napotkani na pielgrzymkowym szlaku gościnni dobrodzieje.

    Barbara Skwarecka z Piły, jedna z najstarszych rowerowych pątniczek, nie ukrywała wzruszenia z osiągnięcia mety. – To bardzo męczące dla 75-latki, ale warto było spróbować. Tym bardziej, że wybrałam się w drogę, żeby prosić Jasnogórską Panią o potrzebne łaski dla moich synów – mówi pani Basia, dla której była to pierwsza w życiu wizyta na Jasnej Górze. – Gdyby nie rower, na którym codziennie jeżdżę na działkę, pewnie nigdy bym tu nie była – dodaje. W tym roku dla części pielgrzymów Jasna Góra była jedynie kolejnym etapem drogi, a nie metą. Tę osiągną dopiero 27 lipca przed Bazyliką św. Piotra w Rzymie. Tu czterdziestka rowerowych pątników podziękuje za każdy rok istnienia Kościoła koszalińsko-kołobrzeskiego i będzie prosić m.in. o powołania kapłańskie i świętość rodzin.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół