• facebook
  • rss
  • Kapsle, radia i obrazki

    Jarosław Jurkiewicz

    |

    Gość Koszaliński 29/2012

    dodane 19.07.2012 00:15

    Pięcioosobowa rodzina Nowakowskich nie wie, co to nuda. – Bo każdy z nas ma swoje hobby – przyznają.

    Pani Alicja – lekarz z zawodu – w wolnych chwilach od pracy i zajęć przy wychowywaniu trzech synów zajmuje się tym, co dotyka sfery ducha: porządkuje kolekcję obrazków religijnych. – Jeśli ktoś ze znajomych ma obrazek, z którym nie jest emocjonalnie związany, oddaje go mnie – tłumaczy. Przez lata zgromadziła niemały zbiór: 500 obrazkami wypełnia trzy albumy. Najstarszy i najcenniejszy obrazek odziedziczyła po zmarłej babci: to pochodzący z 1901 roku wizerunek Matki Bożej, który był rozdawany we Lwowie podczas pogrzebu jednej z zakonnic. Z 1921 roku pochodzi wydrukowane w Krakowie wyobrażenie Świętej Rodziny. W zbiorach pani Alicji są też wizerunki św. Zofii, św. Jana Bosko, św. Doroty i kilka obrazków z bł. Janem Pawłem II. Niedawno dostała zupełnie wyjątkową pamiątkę: wizerunek Matki Bożej o wyraźnie azjatyckich rysach twarzy, na którego odwrocie w języku japońskim wydrukowano modlitwę „Zdrowaś, Maryjo”. W ogrodzie koło domu stoi spora figura Matki Bożej. Dobrze ponad 20 lat temu z inicjatywy bp. Tadeusza Werny ustawiono ją przed domem księży przy ulicy Norwida w Koszalinie. – Świętej pamięci ksiądz biskup Ignacy Jeż odprawiał przy niej nabożeństwa majowe – opowiada koszalinianka. Którejś zimy spadające sople rozbiły posąg na kawałki. Pani Alicja posklejała go, a mąż umocował na specjalnym podeście. Proboszcz poświęcił figurę i tak do dziś Matka Boża strzeże rodziny Nowakowskich.

    Tata – złota rączka

    Pasją męża pani Alicji, Adama Nowakowskiego, jest radioelektronika. I choć z zawodu jest stomatologiem, sam naprawia i konserwuje sprzęt w swoim gabinecie. – Kiedyś popsuły się organy w kościele na Rokosowie. Akurat miał się odbyć pogrzeb. Nie było czasu na wezwanie serwisanta. Ksiądz poprosił męża o naprawę. Poradził sobie. Jeśli on nie jest w stanie czegoś zreperować, to znaczy, że tego nie da się naprawić – mówi z dumą pani Alicja. Przygoda z elektroniką zaczęła się pod koniec lat 70. Na któreś urodziny pan Adam dostał zestaw dla dzieci „Junyj elektronik”. Zmontował jedno radio, potem drugie. Ma ten zestaw do dziś. Potem zapisał się do związku krótkofalowców i tak łączność radiowa pochłonęła go bez reszty. Hobby stało się zaś naprawianie i kolekcjonowanie starych odbiorników radiowych. Kolekcja pana Adama to w większości odbiorniki tranzystorowe. – W sumie mam 200, większość działa – mówi kolekcjoner. Najstarsze radia mają już dziś wartość zabytków. A pan Adam nie przegapi żadnej okazji, by powiększyć kolekcję. – Podglądam oferty w internecie, czasem kupię coś na pchlim targu albo dostanę od znajomych – tłumaczy. Ale radia to niejedyne hobby pana Adama. Od lat klei modele samolotów, zajmuje się też meteorologią. Na ganku zbudował małą stację meteo, która umożliwia kontrolowanie pogody. To ważne, bo Nowakowscy uwielbiają wycieczki po okolicy. – Poniedziałki i wtorki to w Koszalinie najbardziej słoneczne dni. Pogoda psuje się z reguły przed weekendem. Takie wnioski wynikają z kilkuletnich obserwacji – dodaje.

    W świecie komputerów i minerałów

    Trzej synowie pod bacznym okiem rodziców zwiedzają okolicę, podróżują i oddają się swoim pasjom kolekcjonerskim. – To uczy cierpliwości i rozwija wyobraźnię – cieszy się tata. Najstarszy, 19-letni Paweł na początku zbierał bilety komunikacji miejskiej. Z czasem zainteresował się kapslami od butelek. Część swojej kolekcji podarował mu Adam Pawlikowski, ojciec pochodzącej z Koszalina słynnej podróżniczki Beaty. W ten sposób w zbiorach Pawła znalazły się kapsle z odległych miejsc (Tajlandia, Japonia, Kenia). Najwięcej okazów pochodzi jednak z Niemiec. Dziś, jeśli ktoś ze znajomych wyjeżdża za granicę, obowiązkowo powiększa kolekcję Pawła. Głównym źródłem jest jednak ulica. – Kiedy jestem poza domem, mam oczy szeroko otwarte – śmieje się młodzieniec i szacuje, że ma już blisko 1800 kapsli. Od niedawna Paweł ma jeszcze jedno hobby: poznaje świat jaszczurek. – Bardzo dużo gadów można spotkać na Górze Chełmskiej – przyznaje, pomagając młodszemu bratu w uruchomieniu archaicznego komputera commodore. 12-letni Konrad jakiś czas temu za odłożone pieniądze kupił starą amigę i tak zachwycił się światem starych komputerów. Z czasem stały się one pasją całej rodziny (ZX Spectrum z 1982 roku – to marzenie nastolatka!). I najmłodszy brat, 10-latek Michał – jego świat to minerały. Oto anhydryt przywieziony z rodzinnych wczasów w Chorwacji i pochodzący z Niemiec kawałek skamieniałego drewna. Do tego trylobit z Maroka i przywiezione z Brazylii przez przyjaciół rodziców bajecznie kolorowe kawałki agatu. Michał jest też początkującym numizmatykiem. Ma monety z San Marino, Monako, Grecji i bilon z czasów PRL. – Każdy z nas ma swoją pasję. I to nas zbliża – podsumowuje mama.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół