• facebook
  • rss
  • Grzmoty nad Bałtykiem

    dodane 19.07.2012 00:00

    Kilka tysięcy ton ładunków eksplodowało na zachodnim falochronie, gdzie zakończył się Ogólnopolski Festiwal Sztucznych Ogni. Choć pokazy oglądało ponad 20 tysięcy osób, doroczne święto fajerwerków popsuła gęsta mgła.

    Festiwal Sztucznych Ogni to najbardziej wybuchowa i kolorowa impreza w Polsce. Na profesjonalne spektakle światła i dźwięku fani wystrzałowych wrażeń ściągnęli z całej Polski. Tegoroczna, jedenasta już edycja Festiwalu odbyła się w zmienionej formule. – Zaprosiliśmy debiutantów, czyli firmy, które nie miały jeszcze okazji zaprezentować swojego kunsztu w Ustce – tłumaczy Magdalena Matusiak z wydziału promocji usteckiego ratusza.

    Wierzba na niebie

    W tym roku strzelały trzy firmy. Wśród nich Joker z Chełma, która na rynku działa już od 1997 roku. Na swoim koncie ma już ponad 300 pokazów. – Najważniejsza jest koncepcja, bo taki profesjonalny pokaz to widowisko artystyczne – tłumaczy Janusz Zając, szef Jokera. – Nie bez znaczenia jest również jakość ładunków. Najlepsze są hiszpańskie i włoskie. Od produktów chińskich są prawie 10-krotnie droższe. Na zachodnim falochronie, w tzw. „strefie zero” pirotechnicy z Jokera zamontowali 400 bomb i około 30 pojedynczych ładunków, tzw. singiel shotów. Łącznie – ponad tonę materiału. Spece od wybuchów mają nawet swoje określenia: „płacząca wierzba” to wzbudzający największy aplauz publiczności ognisty, opadający wolno złoty deszcz, zaś „tort” to nic innego, jak wielostrzałowa bateria. Rozłożenie samych ładunków to jednak dopiero początek żmudnej pracy. – Do ich spięcia używa się kilka kilometrów cieniutkich kabli. Kiedy wszystko jest już przygotowane, ognie odpala się za pomocą laptopa. Resztą steruje specjalny program – pokazują pirotechnicy.

    Strzały na weselu

    Choć wystrzałowe widowiska do najtańszych nie należą, chętnych na pokazy nie brakuje. Za minutę przyzwoitego strzelania zapłacić trzeba od 2 tys. zł w górę. – Jeszcze kilka lat temu pokazy fajerwerków kojarzone były tylko z nocą sylwestrową. Dziś ognie odpalane są na dożynkach, a nawet weselach. Znam pewnego biznesmena, który zamówił ekstrapokaz na ślub swojego syna. Zapłacił za niego, bagatela, 100 tys. zł – zdradza szef jednej z firm pirotechnicznych. Piotr Jatczyk, szef specjalistycznego portalu polskiefajerwerki.net: – Ustecki Festiwal ma w Polsce największą tradycję. W Europie największym uznaniem cieszy się festiwal w Berlinie. Co ciekawe, w ubiegłym roku zwyciężyła na nim firma Surex z Bielska-Białej.

    Malowanie we mgle

    Niestety, mimo kilkumiesięcznych przygotowań i doskonałej organizacji logistycznej, gęsta mgła popsuła usteckie święto fajerwerków. Widoczność była niemalże zerowa. Organizatorzy rozważali nawet przesunięcie pokazów na następny dzień, jednak ze względów bezpieczeństwa podjęli decyzję o kontynuowaniu strzelania. – Przełożenie pokazów wiązałoby się z rozbrajaniem tysięcy małych ładunków uzbrojonych w zapalniki elektryczne. Prace musiałyby być prowadzone nocą i w gęstej mgle. Dlatego wybraliśmy mniejsze zło – wyjaśnia mjr Wojciech Goryca, przewodniczący festiwalowego jury i najlepszy w kraju specjalista od fajerwerków. Choć publiczność nie kryła rozczarowania, byli jednak i tacy, którzy do całej sprawy podeszli z humorem. „W życiu nie widziałem tak pięknie oświetlonej mgły” – napisał na lokalnym forum jeden z internautów.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół