• facebook
  • rss
  • Z aniołami na rowerach

    Karolina Pawłowska

    |

    Gość Koszaliński 30/2012

    dodane 26.07.2012 00:00

    Pielgrzymka na Jasną Górę. Kiedy wyruszali, wielu z nich z niepokojem patrzyło na mapę. Stojąc u stóp Jasnej Góry, nie mogli uwierzyć, że tak szybko osiągnęli cel. – Będę się modlił, byście tam, w częstochowskim domu Maryi, mogli spojrzeć w Jej twarz oraz twarz Jej Syna i powiedzieć: „Stało się we mnie coś dobrego. Jesteś, Boże, we mnie bardziej niż tydzień temu” – mówił bp Edward Dajczak, żegnając pielgrzymów w Skrzatuszu.

    Pielgrzymi nie mają wątpliwości, że między Koszalinem a Częstochową wydarzyło się w nich wiele dobrego. – Prosiłam o pomoc swojego pielgrzymkowego Anioła Stróża. Nie opuścił mnie nawet na chwilę i pomagał podjechać pod każde wzniesienie – opowiada ze wzruszeniem Basia Skwarecka, jedna z uczestniczek trzeciej Diecezjalnej Pielgrzymki Rowerowej.

    Towarzyszyły jej emocje tym większe, że – choć ma już swoje 75 lat – pierwszy raz dotarła do Częstochowy. – Siostry mówiły: „Dokąd ty się dziewczyno wybierasz?! W twoim wieku!”. A ja się uparłam. I było warto – śmieje się. Niejednego z 230 pielgrzymów na wałach jasnogórskich ścisnęło ze wzruszenia w gardle. Za sobą mieli tydzień spędzony na rowerowych siodełkach, niewygody pielgrzymkowego życia, a sakwy wypchane modlitewnymi intencjami. Także za przyjaciół, którzy otwierali przed nimi drzwi swoich parafii i szkół, a przede wszystkim serca. – W tym roku chyba bardziej jeszcze niż w poprzednich latach mogliśmy poczuć na własnej skórze, jak Pan Bóg troszczy się o swoje dzieci. Stawiał nam na drodze wspaniałych, życzliwych ludzi, którzy nawet w awaryjnej sytuacji potrafili nam pomóc, np. licheńscy strażacy błyskawicznie zorganizowali nam dodatkowe miejsca noclegowe – przyznaje ks. Tomasz Roda, organizator pielgrzymkowego zamieszania na rowerach. Kierowali ich do pielgrzymów aniołowie Michał, Gabriel i Rafał, których pomocy pątnicy przyzywali w drodze. – Bez ich opieki byłoby ciężko – mówią organizatorzy. Bo rowerowe pielgrzymowanie cały czas nabiera rozmachu. W tym roku chętnych do przeżycia tych niezwykłych rekolekcji w drodze było ponad dwustu! Czuwała nad nimi Opatrzność Boża, dzięki której nikomu nie zabrakło miejsc do spania ani posiłków. – Modliło się za nas 19 zakonów i ci, którzy nie mogli się z nami wybrać, czyli grupa złota – kiwa głową ks. Tomek. Tego modlitewnego wsparcia potrzebuje nadal 40 pielgrzymów, których szlak nie skończył się na Częstochowie. 27 lipca dotrą do Rzymu, gdzie podziękują za każdy rok istnienia diecezji. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół