• facebook
  • rss
  • Kobieta pracująca z brązu

    dodane 02.08.2012 00:00

    Aktorka co roku spędzała wakacje w nadmorskim kurorcie. Często podczas spacerów przysiadywała na chwilę i rozmawiała z przypadkowymi przechodniami. Teraz będzie można przysiąść się do niej...

    Popularna aktorka telewizyjna i kabaretowa uwielbiała wypoczywać nad morzem. Zazwyczaj zatrzymywała się w usteckim Domu Pracy Twórczej ZAIKS. Zawsze pogodna, pełna werwy, żyła bardzo skromnie. – W pokoju nie miała nawet telewizora. Tylko łóżko, radio i czajnik – wylicza pracownik ZAIKS-u. Tradycyjnym przystankiem podczas każdej wizyty „kobiety pracującej” w Ustce była znajdująca się tuż obok latarni morskiej restauracja „Korsarz”. – Najczęściej wpadała na smażonego dorsza – wspomina Józef Walczak, właściciel.

    400 kg taśmy filmowej

    Władze Ustki postanowiły upamiętnić częste wizyty aktorki w kurorcie. Dlaczego właśnie ławeczka? – Pani Irena często spacerowała po promenadzie, miała nawet swoje ulubione miejsca, gdzie przysiadywała na chwilę i rozmawiała z przypadkowymi przechodniami – wyjaśnia burmistrz Ustki Jan Olech. I z dumą podkreśla: – Decyzja o postawieniu figury zapadła jednomyślnie. Ławeczka Kwiatkowskiej stylizowana jest na rozwiniętą taśmę filmową z charakterystyczną perforacją. Jest odlana z brązu, waży 400 kilogramów. Obok siedzącej aktorki są dwa wolne miejsca. Ławeczkę wykonali Piotr Garstka i Rafał Nowak, artyści rzeźbiarze z Wielkopolski. – Nie wzorowaliśmy się na jakimś konkretnym zdjęciu. Chcieliśmy pokazać aktorkę taką, jaką była – pogodną, a jednocześnie nader skromną – zaznacza Piotr Garstka.

    Żeby znów było dobrze...

    W uroczystym odsłonięciu ławeczki uczestniczyli bliscy i przyjaciele aktorki, a także kilkuset mieszkańców i wypoczywających w mieście turystów. Ceremonię otworzył wybitny kompozytor i pianista Jerzy Derfel, który zagrał na trąbce „Glory, Glory, Alleluja”. Znany i popularny aktor Artur Barciś podczas swojego wystąpienia przypomniał słowa, jakie usłyszał od Ireny Kwiatkowskiej, gdy zaczynał karierę na scenie. – Powiedziała mi: pamiętaj, jesteś mały, musisz więc mówić głośno i wyraźnie, żeby wszyscy cię dobrze słyszeli. Zapamiętałem to sobie i staram się mieć dobrą dykcję – wspominał aktor. Swoje przemówienie zakończył słowami pani Ireny wypowiedzianymi w Kabarecie Dudek. – Kiedyś było dobrze. Teraz jest lepiej. Ale lepiej by było, żeby znów było dobrze...

    Gość niedzielny

    Pani Irena do końca swojego życia była osobą głęboko wierzącą. Starała się nie opuścić żadnego nabożeństwa niedzielnego. Podczas swoich pobytów w Ustce często modliła się w kościele w podusteckim Możdżanowie. – Byłem tym szczęśliwcem, który mógł gościć panią Irenę na plebanii – wspominał ks. Jerzy Wyrzykowski, proboszcz parafii w Duninowie. – Była osobą niezwykle rodzinną, można powiedzieć, że do kościoła zabierała cały swój dwór. Ks. prof. Jan Turkiel, proboszcz usteckiej parafii pw. Najświętszego Zbawiciela dodaje: – Nie ma takich słów, którymi można opisać, jak pięknym człowiekiem była pani Kwiatkowska.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół