• facebook
  • rss
  • Zdaniem redaktora

    dodane 27.09.2012 00:00

    To, co najbardziej lubię w tej pracy, to możliwość spotykania ciekawych ludzi.

    Tych, którzy nie przechwalają się swoim osiągnięciami, nie mówią o sobie głośno. Są skromni i po prostu robią swoje. A to swoje jest najczęściej bardzo wyjątkowe.

    Najbardziej cenię też tych, którzy nigdy się nie poddają. Zawsze chcą osiągnąć jeszcze trochę więcej, przez co starają się bardziej, a tym samym pokazują, że można zdobyć wszystko, czego się chce. O ile się chce. Tak właśnie jest w przypadku paraolimpijczyków.

    Chociaż nie było o nich tak głośno w mediach jak o tych pełnosprawnych sportowcach, to i tak zrobili niezłe zamieszanie w Londynie. Choć igrzyska olimpijskie już za nami, dwójka naszych lokalnych mistrzów podzieli się z Państwem swoją historią (VI–VII). A kiedy już mowa o zwykłych niezwykłych ludziach, to czy wiedzą Państwo, że nasza diecezja ma błogosławionego cichego, skromnego, który nigdy nie wyrzekł się swojej wiary, chociaż to przypuszczalnie uratowałoby jego ziemskie życie. O tym, kim był, można przeczytać na str. IV–V. Zapraszam do lektury! Justyna Tylman
     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół