• facebook
  • rss
  • Pomaganie z recyklingu

    dodane 04.10.2012 00:00

    Zbierają stare telefony, znaczki wycinane z kopert, a nawet zawleczki od puszek i korki od szampana. A wszystko po to, by pomagać potrzebującym.

    Panie ze szczecineckiej Ligi Kobiet Polskich znalazły sposób, by chronić środowisko naturalne, pomagać mieszkańcom Afryki i wspierać budowę miejscowego hospicjum.

    Pieniądze ze śmietnika

    Zaczęło się blisko dekadę temu od konkursu „Każdy znaczek wspiera misję”. Panie z Ligi z entuzjazmem odpowiedziały na apel oo. werbistów z Pieniężna i zaraziły zbieraniem znaczków nie tylko sąsiadów ze Szczecinka. – Znaczki dostawałam z całego świata, nie tylko z Polski. Całe klasery, a nawet zbiory, w pudełkach po butach. Ojciec Wiesław Dudar, dyrektor referatu misyjnego, powiedział, że te znaczki to pieniądze wyciągnięte ze śmietnika i coś w tym jest – przyznaje ze śmiechem Danuta Zientara, wieloletnia szefowa szczecineckiego oddziału LKP i motor napędowy większości jej akcji. Znaczki są segregowane w Pieniężnie, a następnie sprzedawane. W ilościach detalicznych i hurtowych kupują je filateliści. Panie z Ligi Kobiet ze Szczecinka przekazały już kilkadziesiąt tysięcy znaczków. – Nawet teraz, choć ludzie mało listów piszą, zbiera się z tych pojedynczych egzemplarzy spora kupka, którą raz albo dwa razy w miesiącu wysyłamy ojcom werbistom – dodaje pani Danka. Po znaczkach przyszły kolejne akcje: zbieranie starego sprzętu ortopedycznego i okularów. Rozmiary akcji zaskoczyły nawet same organizatorki. Pani Danka przeznaczyła na „misyjny magazyn” cały pokój. – Pierwszy tysiąc okularów liczyłam, potem nie było już czasu. Myślę, że dostaliśmy około 4–5 tysięcy – szacuje przedsiębiorcza wolontariuszka. Na okularowej akcji ucierpiał nawet syn pani Danki, któremu niemal sprzed nosa sprzątnęła nowiutkie okulary. – Miałam prawie gotową paczkę i zobaczyłam, że leży jeszcze jedna para. Pomyślałam, że na pewno ktoś jeszcze doniósł. Zapakowałam i wysłałam. Okazało się, że syn dwa tygodnie wcześniej odebrał okulary od optyka i przez roztargnienie położył je u mnie na półce – mówi.

    Puszki i korki

    Liga Kobiet Polskich to jedna z najstarszych organizacji kobiecych w Polsce. W przyszłym roku świętować będzie swoje stulecie. Początki szczecineckiej LKP sięgają roku 1947. Z przerwami organizacja w Szczecinku działa do dziś, w czym ogromna zasługa Danuty Ziętary, która wciąż tryska pomysłami. Teraz pani Danka wynajduje u znajomych stare telefony komórkowe. – Komórki, które można przywrócić do stanu używalności, zostaną naprawione, a następnie wysłane do Afryki. Te zaś, które już do niczego się nie nadają, będą poddane procesowi recyklingu, czyli odzyskania cennych części i materiałów, a dochód z tego zasili konto misji – panie z Ligi zachęcają do ofiarności, która wiele nie kosztuje. Pomagają im w tym nawet firmy i urzędy. Komórki są zbierane w siedzibie Ligi na ulicy 9 Maja we wtorki i czwartki w godzinach od 14 do 16. Telefony można także przynosić codziennie do sklepu z dewocjonaliami Veritas przy ulicy Lipowej. Ale to nie koniec pomysłów przedsiębiorczych kobiet ze Szczecinka. Przekonują, że nawet to, co normalnie trafiłoby do kosza, można jeszcze spożytkować. Na warsztatach rękodzielniczych uczą, jak ze „śmieci” robić małe dzieła sztuki. – Z korków od szampana powstają świąteczne cudeńka – w zimie bałwanki, na wiosnę kurczaczki, zaś zawleczki od puszek to materiał na torebki i etui na komórki, a nawet naszyjniki i kolczyki – przekonuje Małgorzata Libront. Choć sama działa w Lidze dopiero od trzech lat, jest zdania, że realizowane przez nie kolejne pomysły to sposób, by nie zgnuśnieć na emeryturze. – Człowiek najpierw czeka na tę emeryturę, a potem nie wie, co ze sobą zrobić. Dlatego tak ważne jest, żeby coś dla siebie znaleźć, czuć się aktywnym i potrzebnym. A jeśli przy tym można jeszcze komuś pomóc, to już w ogóle świetnie – tłumaczy pani Małgosia. Szczecineckie kobiety nie tylko wspierają misje, ale też działają na własnym podwórku. Od ubiegłego roku trwa akcja pod hasłem „Kobiety dla hospicjum”. Na konto budującej się w Szczecinku placówki udało się wpłacić 8 tys. zł.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gośćjajko
      25.01.2017 19:36
      Czy ktos moze mi wyjasnic kto zarabia i robi ludzi w bambuko ?skoro kupujesz w niemczech butelke plastikowa z jakas zawartoscia to otrzymujesz 0.30%tego co kupiles zwracajac butelke a u nas chcecie zrobic debili i smieciarzy za darmo ktos to jednak dostanie i niezle zarobi na tym.Posegregowane i bez zwrotu jak to jest ze jednym sie placi za segregacje a innym nie.Zwlaszcza tym biedniejszym sie noe placi .Powinno sie ich uczyc a nie karac.tyle
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół