• facebook
  • rss
  • Jak rozmawiać, by nie zranić?

    dodane 18.10.2012 00:00

    Od ponad roku trwa w Koszalinie kampania uświadamiająca, że poronienie to nie wycięcie wyrostka, ale strata kochanego dziecka, po którym rodzice mają prawo do żałoby.

    W ramach obchodów Dnia Dziecka Utraconego z rodzicami po stracie i ludźmi, którzy chcą im pomagać, spotkał się w Koszalinie dr Witold Simon.

    Światło odległej gwiazdy

    Spotkanie w koszalińskim ratuszu odbywało się pod hasłem: „Rodzina po stracie dziecka – jak o tym rozmawiać, żeby nie zranić?”. Jak zauważa dr Simon, nie ma scenariusza, który pozwoli zmierzyć się z tym tematem bezboleśnie, ważne jednak, by o utracie dziecka niezależnie od wieku prenatalnego rozmawiać, umożliwić rodzicom przeżycie żałoby i nie dopuścić do tłumienia bólu po stracie. – Tłumienie odbywa się na różne sposoby. Są różne przekazy kulturowe typu: „Mężczyźni nie płaczą”, „Bóg tak chciał”, „Nie zastanawiaj się nad tym, idź do przodu” – to są wszystko zwroty, które powodują, że ludzie po stracie dziecka odcinają się od tego, co przeżywają – mówi psychoterapeuta. Doświadczenie zawodowe dr. Simona pokazuje, że brak godnie przeżytej żałoby po stracie dziecka może prowadzić do żałoby odroczonej, która ma skłonność do patologizowania i może stać się pożywką dla depresji. – Na stronie jednego ze stowarzyszeń rodziców, którzy doświadczyli straty dziecka, znalazłem zdanie: „Światło odległej gwiazdy dociera na ziemię długo po tym, kiedy ta gwiazda zgaśnie”. Tak też jest z żałobą po stracie dziecka. Chodzi o to, żeby to światło nie było niszczące, nie zatruwało codziennego życia. I w tym mamy pomóc, żeby światło było wspomnieniem, a nie czymś, co parzy – dodaje dr Simon.

    Prawo do żałoby

    Karolina i Maciej Wogórkowie, rodzice, którzy stracili swoje dziecko w 34. tygodniu ciąży, są przekonani, że takie spotkania mają ogromne znaczenie. – Nawet jeśli przyjdzie tylko jedna mama, jeden tata, ciocia, bab- cia – mówi Karolina. Obydwoje próbują pomóc rodzinom dotkniętym podobnym jak oni doświadczeniem. – Nie mieliśmy sami pomocy, dlatego chcemy pomagać innym rodzicom, żeby mogli pożegnać się ze swoim dzieckiem i godnie przeżyć żałobę – wyjaśniają. Na razie pomoc ta dotyczy głównie kontaktów mejlowych, które zdaniem małżonków są dla cierpiących rodziców łatwiejsze i bezpieczniejsze. Wkrótce jednak powstanie w Koszalinie grupa wsparcia dla rodziców po stracie. Karolina i Maciek przygotowują się podczas warsztatów do prowadzenia tego typu spotkań. – Mam nadzieję, że przyjdzie taki moment, gdy rodzice, z którymi korespondujemy, będą mogli przyjść na spotkanie i powiedzieć: „Jestem rodzicem po stracie” – dodają. Rodzice dzieci, które zmarły w łonach matek, niejednokrotnie jeszcze rozbijają się o mur biurokratycznej obojętności i, pozostawieni sami sobie, nie wiedzą o przysługującym im prawie do godnego pochówku dzieci, bez względu na to, jak długo trwała ciąża. Koszalin jest jednym z pierwszych miast w Polsce, które opracowały procedury pochówku ciał dzieci utraconych, zazwyczaj pozostawianych w szpitalu. Dzięki kampanii „Nasze na Zawsze” na koszalińskim cmentarzu stanął pomnik, a w szpitalu i Urzędzie Stanu Cywilnego rozdawany jest poradnik dla rodziców po stracie. Opracowano także katechezy dla gimnazjalistów i uczniów szkół ponadgimnazjalnych mówiące o problemie dzieci utraconych.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół