• facebook
  • rss
  • Trzy godziny w średniowieczu

    dodane 22.11.2012 00:00

    Pomysł na zajmującą lekcję historii? Świst strzał i szczęk oręża – przekonują ci, którzy przyjechali do Turowa na rycerską sobotę.

    Sygnał do otwarcia Turnieju Łucznictwa Tradycyjnego dał salut średniowiecznej artylerii. Zaraz po nim w turowskiej szkole w szranki stanęli najlepsi łucznicy z kilku bractw rycerskich regionu.

    Dotykanie jest wskazane!

    Walcząc o Pierścień Księżnej Elżbiety (ufundowany przez dyrektora Zakładu Karnego w Czarnem) i łuk szczecineckiego wójta przenieśli o kilka wieków w przeszłość zgromadzoną na sali sportowej widownię.

    Podczas turnieju można było bowiem obejrzeć także pokazy walk i wystawę rękodzieła, przymierzyć zbroję, zmierzyć się w walce z rycerzami i spróbować swoich sił w strzelaniu z łuku. Zwłaszcza najmłodsi widzowie nie potrzebowali specjalnej zachęty, żeby z bliska obejrzeć prezentowane przez rycerstwo, rzemieślników i mieszczan średniowieczne przedmioty: od maleńkich szpilek po artyleryjskie działa.

    – Na takim turnieju koniecznie trzeba wziąć do ręki miecz, obejrzeć go z bliska, przymierzyć zbroję. To nie są muzealne eksponaty, ale świetnie odtworzone, z zachowaniem realiów historycznych i wszystkich detali sprzęty, które dają pojęcie o tym, jak wyglądało życie przed wiekami – wyjaśnia Cezary Sierzputowski, komtur szczecinecki i organizator turnieju.

    Piątoklasistki Natalia Rudzka i Weronika Pawłowska mówią, że teraz łatwiej zapamiętają wiadomości o średniowieczu. – Pierwszy raz mogłyśmy trzymać miecz. To wcale nie takie proste i ręka boli – relacjonują swój „pojedynek” na to, która z nich dłużej utrzyma miecz w wyciągniętej ręce.

    Strzałą w jabłko

    Turniej, dotychczas odbywający się w Szczecinku, organizowany jest od kilku lat z okazji Święta Niepodległości. Biorący w nim udział rycerze podkreślają, że wymiar edukacji patriotycznej nie jest dla nich bez znaczenia. – Staramy się kultywować także rycerskie wartości, a więc i patriotyzm. Od tych ludzi z przeszłości my dzisiaj możemy się uczyć poszanowania najważniejszych wartości. I pamiętać, że historia nie zaczyna się od nas – mówi Robert Furtak ze Świdwina, który prezentował w Turowie średniowieczne uzbrojenie rycerskie.

    Na turniej przyjechał ze swoim giermkiem – prywatnie 16-letnim synem Bartłomiejem, bo pasją rekonstruktorską często zarażają się całe rodziny. Coraz częściej też do rycerskich zmagań stają panie. Monika Frank strzela od dwóch lat. – W dzisiejszym ruchu rycerskim kobiety coraz częściej sięgają po typowo męskie profesje: strzelają z łuku, walczą na miecze, a nawet używają kopii. Może dlatego, że trochę nam dzisiejsi panowie niewieścieją i my, kobiety, musimy przejmować ich role – przyznaje z uśmiechem.

    Zwycięzcą turnieju został Krzysztof Brzeziński, nazywany Fazikiem. Swoją rewelacyjną celność potwierdził w konkursie dodatkowym, trafiając do wiszącego na sznurku jabłka. Następne miejsca przypadły także członkom jego bractwa. Drugie miejsce zajął Bartek Zielonka (Gandalf) – mistrz Koszalińskiej Kompanii Rycerskiej i dwukrotny triumfator zawodów strzeleckich na polach Grunwaldu, a trzecie Leszek Jęczkowski (Haris) – marszałek koszalińskich rycerzy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół