• facebook
  • rss
  • Bóg dał synowi drugie życie

    Karolina Pawłowska

    dodane 07.12.2012 17:07

    – Rozmawialiśmy z synem, jest w dobrym stanie fizycznym. Wiemy, że Pan Bóg dał mu drugie życie – mówi pan Marian, ojciec pochodzącego z Darłowa marynarza, który ocalał z katastrofy morskiej pod Rotterdamem.

    Potwierdzenie wiadomości, że Damian żyje otrzymali wczoraj w drodze do Koszalina na spotkanie wspólnoty neokatechumenatu.

    Kilka wcześniejszych godzin było pełnych niepokoju. – O tragedii dowiedzieliśmy się dopiero w czwartek rano. Razem z nami za różańce chwycili nasi przyjaciele i znajomi. W Darłowie wszyscy się znają, wiedzą, kto pływa. Każdą informację o wypadku na morzu bardzo przeżywają. Wspierali nas zaprzyjaźnieni księża, także ksiądz biskup Edward Dajczak, który zapewnił nas o swojej modlitwie – opowiada w krótkiej rozmowie telefonicznej ojciec marynarza.

    Dzisiaj nie ma wątpliwości, że zdarzył się cud. Damian jako jeden z ostatnich opuścił tonącą jednostkę i spędził w wodzie blisko dwie godziny. – Od dzieciństwa przychodził do nas po znak krzyża na czole, kiedy dokądś wyjeżdżał. Dwa tygodnie temu też poprosił o błogosławieństwo – dodaje pan Marian. Damian pływa na statkach od dziewięciu lat.

    Wiemy już, że wśród załogi samochodowca Baltic Ace, który w środę wieczorem zatonął na Morzu Północnym, oprócz pochodzącego z Darłowa oficera, byli inni mieszkańcy diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

    Do katastrofy doszło w środę wieczorem w okolicach portu w Rotterdamie. Liczący blisko 150 metrów długości Baltic Ace zatonął po kolizji z cypryjskim kontenerowcem Corvus J. Na pokładzie pływającej po banderą Bahamów jednostki było 11 Polaków. Sześciu z nich udało się uratować.

    Dwóch polskich marynarzy zginęło. Jak wynika z posiadanych przez nas informacji, jedną z ofiar jest także nasz diecezjanin.

    Los pozostałych trzech Polaków jest nieznany. Czwartkowa decyzja holenderskiej straży przybrzeżnej o nie wznawianiu dzisiaj akcji ratunkowej wskazuje jednak, że nie mieli oni szans przeżyć w lodowatej wodzie.

    Wszyscy polscy rozbitkowie wyszli ze szpitali i od czwartku wieczór znajdują się w Rotterdamie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół