• facebook
  • rss
  • Do Boga, ale świadomie

    dodane 13.12.2012 00:00

    – W przyszłym roku będą musieli zdecydować, czy chcą dalej iść tą drogą, ale już teraz mogą się przygotować i zastanowić – mówi ks. Remigiusz Szauer, moderator pilskiego Ruchu Światło–Życie.

    W tym roku po Oazie Nowego Życia stopnia I na wprowadzenie do deuterokatechumenatu zdecydowało się prawie 20 młodych z naszej diecezji.

    Powtórny chrzest?

    Przed kościołem Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych w Pile zbiera się grupka młodych. Jest zimno, ale im to nie przeszkadza. Rozmawiają, śmieją się. Siostra Joanna Nitka ze Wspólnoty Dzieci Łaski Bożej z Lipia udziela ostatnich wskazówek. Za chwilę zacznie się celebracja, w czasie której jeszcze raz, ale świadomie, zdeklarują swoją przynależność do Boga. Wejdą na drogę deuterokatechumenatu. Mimo późnej godziny i niesprzyjającej aury Karolina Dziduch z Koszalina zdecydowała się przyjechać do Piły, żeby po raz kolejny zawierzyć siebie Jezusowi. – Chcę bardziej świadomie przeżywać wiarę, a deuterokatechumenat jest kolejnym krokiem w kierunku Boga – dodaje 17-latka. Jednak zanim kapłan zapyta ich o decyzję, młodzi musieli przejść formację, która trwa minimum półtora roku. – Ruch Światło–Życie jest propozycją bardzo elastyczną, przeznaczoną nawet dla dzieci – wyjaśnia ks. Jacek Lewiński, rekolekcjonista. Po tym czasie oazowicze stają przed wyborem dalszej formacji w Ruchu Światło–Życie albo szukania innej drogi w Kościele. – Młody człowiek musi najpierw odkryć obecność osobowego Boga w swoim życiu, dopiero po tym może zdecydować o swoim wzrastaniu w wierze – dodaje duszpasterz. Decydując się na wstąpienie na drogę deuterokatechumenatu, młodzi wyrażają chęć podążania drogą Ewangelii nie tylko na poziomie rozumu, ale przede wszystkim doświadczenia i wprowadzenia w życie tego, co przeczytają.

    Diecezja w Pile

    W tym roku właśnie tutaj spotkała się młodzież z diecezji, która zdecydowała się na dalsze świadome wzrastanie w Ruchu Światło–Życie. – Doświadczyłem Boga i chcę przekazywać dalej to, co mówi, bo niektórzy nie słyszą albo nie wiedzą, że On istnieje – mówi Artur Maj. Chłopak wyjaśnia, że w jego szkole jest niewielu wierzących. – To kwestia kiepskiego wychowania w wierze. Przede wszystkim nie sprawdzają się rodzice chrzestni, którzy powinni być odpowiedzialni za przekazanie wiary – uważa Artur. Martyna Moskwa przyznaje, że być młodym chrześcijaninem nie jest łatwo. – To nie jest kwestia złego Boga, tylko niektórzy boją się, że wiara zepsuje ich wizerunek wśród znajomych – wyjaśnia dziewczyna. Jej koleżanka Karolina potakująco kiwa głową. – Większość patrzy na Kościół jak na instytucję, którą trzeba oczerniać. Nie potrafią się przełamać, żeby porozmawiać z Bogiem – dodaje. Oazowiecze starają się nie zrażać. Przyjechali do Piły, bo zdecydowali, że – mimo przeciwności – w Boga nie zwątpią. – Kiedy słyszymy, że w Kościele dzieje się coś złego, to zbija nas to z tropu, ale poprzez Pismo Święte staramy się usłyszeć, co Bóg do nas mówi – wyjaśnia Karolina. Pismo Święte jest dla tych młodych drogowskazem. – Pomaga mi odnajdywać właściwą drogę, mimo że czasami trudno zrozumieć, co Bóg chce przekazać przez dany fragment – dodaje Artur.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół