• facebook
  • rss
  • Kubica fortepianu

    dodane 03.01.2013 00:00

    Jego ręce są jeszcze zbyt małe na ćwiczenie gam, ale w swoim repertuarze ma utwory dorosłych pianistów. Nauczyciele chłopca określają go krótko: to może być zjawisko polskiej pianistyki.

    W ubiegłym roku o małym wirtuozie usłyszała cała Polska za sprawą popularnego programu rozrywkowego, w którym zajął drugie miejsce. Teraz o Wiktorze Sommerze zaczyna słyszeć świat. W lipcu przywiózł z Monachium pierwszą nagrodę z konkursu Klavierposium der Jungend, gdzie pokonał rywali między innymi z Japonii, Rosji i Ameryki, a teraz szykuje się na przesłuchania do słynnej Royal Academy of Music w Londynie. I aż trudno uwierzyć, że mały geniusz pierwszy raz do fortepianu usiadł zaledwie 25 miesięcy temu.

    Fortepian i mercedes

    Na podłodze koszalińskiej galerii między obrazami rezolutny malec objaśnia funkcjonowanie swoich zdalnie sterowanych samochodu i helikoptera. Za chwilę siada do fortepianu i z mistrzowską werwą prezentuje pierwszą część „Sonaty F-dur” Haydna. – To mój ulubiony utwór – kiwa głową chłopiec. Dlaczego? – Bo jest rozrywkowy i szybki – śmieje się. „Nokturn cis-moll” Chopina też chętnie zagra. – Chopina kocham – dodaje z całą powagą i gra tak, że aż dech zapiera. To utwory, które w lutym ma zaprezentować podczas prestiżowego konkursu Grotriana-Steinwega w Hamburgu, gdzie zmierzy się z najzdolniejszymi pianistami z całego świata. Prędkość lubi nie tylko w muzyce, ale także na torze gokartowym, gdzie równie błyskawicznie jak w muzyce robi postępy w prowadzeniu mercedesa. – Gdyby nie muzyka, pewnie chciałby być drugim Kubicą – śmieje się Waldemar Sommer i z niekłamaną dumą patrzy na syna. Marzy mu się, żeby Wiktorek jak najszybciej mógł grać z najlepszymi orkiestrami świata i posmakować życia, jakiego sam doświadczył. Chłopiec gra z olbrzymią przyjemnością, ale dorośli pilnują, żeby nie ćwiczył więcej niż trzy godziny dziennie. Po lekcjach z prof. Aleksandrem Murawskim z Sankt Petersburga, który zajął się edukacją muzyczną chłopca, i indywidualnych zajęciach szkolnych jest czas na zabawę. – Gramy razem w bilard, w szachy, w piłkę. Albo idziemy poszaleć na tor – mówi pan Waldemar. Cały swój czas poświęca synowi. – Nauczycielki Wiktorka pytały mnie: „Czy jest pan w stanie wyrzec się własnego życia dla Wiktora, przynajmniej aż skończy 11 lat?”. Naturalnie, bo wiem, że ma olbrzymi talent, którego nie wolno nam zmarnować – dodaje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół