• facebook
  • rss
  • Dajmy się Bogu wyrwać z marazmu

    dodane 10.01.2013 00:00

    Orszaki Trzech Króli. Królewskie orszaki pojawiły się na ulicach diecezji. W tym roku monarszym atrybutem były nie tylko korony, ale i… parasole. Nic nie było w stanie jednak popsuć humorów rozśpiewanym orszakom, które przemierzyły ulice Koszalina i Szczecinka.

      Padający bez przerwy deszcz nie był w stanie zniechęcić kolędników
    Karolina Pawłowska
    Przebrani w kolorowe stroje mieszkańcy, kolędujący aniołowie i pasterze towarzyszyli Trzem Królom w drodze do żłóbka i Świętej Rodziny.

    – Słowo Boga wyrwało Mędrców z rutyny, zdumiało i poprowadziło w drogę w nieznane. Bez zachwytu i zdumienia nie sposób poznać Boga – przekonywał bp Edward Dajczak podczas rozpoczynającej świętowanie Mszy św. w koszalińskiej katedrze. – To swoista pielgrzymka koszalińska. Idąc, śpiewając i radując się prośmy, by Bóg przyszedł do nas, do naszego miasta. Dajmy się Bogu wyrywać z marazmu i pogańskiej wizji niemożności – apelował biskup.

    Razem z pasterzem diecezji, kolorowy korowód w papierowych koronach na głowach potowarzyszył Mędrcom ze Wschodu w drodze do stajenki w kościele oo. franciszkanów. Po drodze zajrzeli jeszcze zgodnie z tradycją do Heroda, urzędującego w miejskim ratuszu, skąd prezydent Koszalina, Piotr Jedliński posłał ich w dalszą drogę. Odwiedzili również przygotowujących się do Wigilii wiernych w parafiach prawosławnej i greckokatolickiej.

    – Dzieciątko się narodziło, świat rozweseliło! – witał braci Kościoła zachodniego ks. Mikołaj Lewczuk, proboszcz parafii prawosławnej p.w. Zaśnięcia Przenajświętszej Bogurodzicy, przekazując bp. Edwardowi Dajczakowi życzenia oraz betlejemskie światełko pokoju.

    Zapału w drodze orszakowi dodawała katedralna diakonia muzyczna oraz franciszkańska orkiestra dęta. Wędrówka zakończyła się przy żywej szopce w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. – To przeżycie wielkiej tajemnicy sprzed dwóch tysięcy lat – nie tylko wydarzenia historycznego, ale też ciągłej historii zbawienia, która rozpoczęła się w Betlejem, a trwa do dziś. To dla mnie wielka radość i wyróżnienie, że mogłem uczestniczyć w niej dzisiaj wcielając się w rolę jednego z Mędrców – dzielił się na gorąco przeżyciami Rafał Semołonik, jeden z Trzech Króli.

    Mimo bardzo złej pogody, nie zabrakło także uczestników królewskiego orszaku w Szczecinku, który po raz pierwszy dołączył do grona prawie setki polskich miast świętujących w ten sposób uroczystość Objawienia Pańskiego. I tu Kacper, Melchior i Baltazar odwiedzili króla Heroda, w którego w   Koszalińscy Trzej Królowie swoje dary złożyli w żywej szopce oo. franciszkanów
    Karolina Pawłowska
    cielił się starosta szczecinecki Krzysztof Lis, i setnika, którego odgrywał poseł Wiesław Suchowiejko. – Chrześcijaństwo jest religią radości, a nie smutku.

    Jeśli potrafimy śpiewać kolędy w domach, przedszkolach, szkołach, zakładach pracy, dlaczego więc nie wyjść na zewnątrz i nie pokazać, że jesteśmy jednością – mówi ks. Marek Kowalewski, proboszcz szczecineckiej parafii pw. św. Franciszka z Asyżu, inicjator zorganizowanego w mieście orszaku. Koniec przemarszu nastąpił na placu Wolności. Tam Mędrcy ze Wschodu złożyli pokłon Jezusowi w żłóbku. Wraz z dziećmi z Przedszkola „Nutka” oraz z Zespołem „Swojacy” można też było pośpiewać kolędy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół