• facebook
  • rss
  • Pani Maria od bibliotek

    dodane 24.01.2013 00:00

    Honorowa obywatelka miasta jest w Koszalinie człowiekiem instytucją. Pionierka, nauczycielka, niestrudzona organizatorka szkolnictwa i czytelnictwa w regionie, świętowała swój jubileusz.

    Maria Hudymowa jest zawsze elegancka, życzliwa i pełna ciepła. Z wciąż jasnym umysłem i zawadiackim błyskiem w oku. Taką znają ją koszalinianie od 66 lat.

    Ktoś dopisał jedno zero

    I doceniają zasługi, jakie wniosła do rozwoju miasta i regionu tak bardzo, że przed dwoma laty nadali jej tytuł Honorowego Obywatela Koszalina. W koszalińskim Urzędzie Stanu Cywilnego życzenia 200 lat oraz podziękowania za wieloletnią działalność społeczną na rzecz miasta składali pani Marii Piotr Jedliński, prezydent Koszalina, i Andrzej Jakubowski, wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego. Swoje gratulacje przesłali również premier Donald Tusk oraz bp Edward Dajczak. Nie zabrakło także życzeń od przyjaciół pani Marii z Klubu Pioniera, którego jest współzałożycielką, Stowarzyszenia Przyjaciół Koszalina, nauczycieli i wielu innych, z którymi jubilatka przez wiele lat współpracowała. – Trudno mi w to uwierzyć, że stuknęło mi sto lat. Nie czuję ciężaru tych lat, zdaje mi się, że to co najwyżej późna jesień życia. Może trochę doskwierają mi nogi, ale w sercu i w głowie wcale tego nie czuję – mówi o sobie jubilatka. Jej recepta na dobre, długie życie jest prosta: – Codzienna praca, spotkania z przyjaciółmi sprawiły, że mam wrażenie, że ktoś chyba pomylił daty i dopisał mi jedno zero – przyznaje żartobliwie. Ale rzeczywiście na brak zajęć pani Maria przez wszystkie te lata nie mogła się uskarżać.

    Książki – pasja życia

    Kresowianka, żołnierz Armii Krajowej i nauczycielka, do Koszalina przyjechała w 1947 r. i od tej pory jest znana jako niestrudzona działaczka i organizatorka życia oświatowego i kulturalnego w mieście. Praca pedagogiczna i książki – to dwie główne pasje życiowe Marii Hudymowej. Główne, bo wszystkich nie da się chyba wyliczyć. Przez kilka lat pracowała w placówkach oświatowych, będąc równocześnie przewodniczącą Zarządu Okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego. Potem przez ponad 20 lat była zastępcą dyrektora Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Koszalinie. To jej zasługą było wybudowanie nowej biblioteki w mieście, budynku specjalnie zaprojektowanego do celów bibliotecznych, pierwszego w kraju po 1945 r., a także stworzenie modelu bibliotekarstwa w byłym województwie koszalińskim. Znajomi i współpracownicy rozmaitych instytucji mówią krótko: na stałe wpisała się w historię nie tylko Koszalina, ale całego Pomorza Środkowego. Była współorganizatorką i działaczką Towarzystwa Rozwoju Ziem Zachodnich i Północnych oraz Zarządu Okręgu Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Inicjowała pierwsze wydawnictwa regionalne w województwie koszalińskim. Była także członkiem redakcji „Bibliotekarza Zachodniopomorskiego” oraz „Bibliografii Pomorza Zachodniego”. Jest autorką 4-tomowego wydawnictwa „Szkoły, jakich nie było” oraz opracowania „Wschodnie losy Polaków”. W okresie pracy zawodowej współpracowała z czasopismami fachowymi, opublikowała wiele artykułów związanych z problemami bibliotekarstwa, a także wspomnienia i pamiętniki. Z jej inicjatywy powstawały na naszym terenie Koła Przyjaciół Bibliotek.

    Spłacam dług

    Oprócz pracy zawodowej zawsze znajdowała czas na działalność społecznikowską. Była jedną z inicjatorek powołania Klubu Pioniera Miasta Koszalina oraz motorem napędowym jego reaktywacji po latach zawieszenia działalności. Odrębną i niezwykle istotną kartę bogatego życiorysu Marii Hudymowej stanowi Klub Byłych Nauczycieli Tajnego Nauczania, który zorganizowała w 1977 r. i cały czas jest jego przewodniczącą. Za swoją działalność wojenną i społecznikowską wielokrotnie była nagradzana. Otrzymała m.in. Krzyż Armii Krajowej, Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami, medal za zasługi dla Koszalina, Medal Rodła, Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Wzruszona pani Maria, z wrodzoną sobie skromnością przyjmowała jubileuszowe laudacje. – To, co mogłam zrobić dla tego miasta, to był mój obowiązek. Spłacałam dług ojczyźnie, za dom, za przeżycie wojny. W Koszalinie zdawałam egzamin z życia, z patriotyzmu. Cieszę się, że nie byłam tu sama, że miałam z kim pracować – dziękowała swoim przyjaciołom i urodzinowym gościom.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół