• facebook
  • rss
  • Babcia Elżbieta od aniołów

    dodane 14.02.2013 00:00

    Z tektury, włóczki, słomy. Uśmiechnięte, smutne, zamyślone. Elżbieta Wacławska z Koszalina od lat żyje w otoczeniu ponad 130 Bożych posłańców. 


    Pierwszego anioła, z gliny, dostała ćwierć wieku temu od Agnieszki, niepełnosprawnej dziewczynki. Pani Ela pracowała wtedy w Caritas przy parafii pw. Ducha Świętego. Działało tam duszpasterstwo dzieci niepełnosprawnych, w ramach którego katechizowała w domu małych parafian. Agnieszka, mając wtedy 8–9 lat, sama zrobiła anioła na Warsztatach Terapii Zajęciowej. Potem były inne, małe, duże, ze skrzydłami i bez. Kilka pani Ela kupiła na aukcji prac dzieci niepełnosprawnych.
Niektóre aniołki mają miny jak psotne dzieci albo wręcz małe diabełki. Ten blond wygląda na złośliwego. Każdy anioł to osobna historia. 
– Tego narysowała moja wnusia, gdy miała trzy i pół roku i poszła do przedszkola. A tego lotnika, w pilotce z klamerką, sama wypatrzyłam – opowiada pani Elżbieta. – Chodzę po sklepach z używaną odzieżą, gdzie za grosze można kupić także takie piękne aniołki. Mój ulubiony anioł to babcia, z kokiem i słodkimi pantalonami. Kiedy ją zobaczyłam na jakimś targu, stwierdziłam, że ma prawdziwie anielską minę. Musiałam ją kupić. Teraz aniołów mam tyle, że powoli mnie wypierają z mieszkania –żartuje. – Brakuje mi już miejsca na ich przechowywanie, dlatego niektóre mieszkają w…filiżankach.


    Anielskie przyjaciółki


    W kolekcji są małe wesołe aniołki nierozłączki, szepcące ze sobą, które pani Eli podarowała jej przyjaciółka. – Małgosia przywiozła mi je z Anglii, gdzie mieszka jej syn, z zapowiedzią, że gdy znajdziemy się w niebie, to wtedy wreszcie będziemy mogły się nagadać – śmieje się moja rozmówczyni. – Teraz ciągle brakuje nam na to czasu. Przecież te aniołki to my, siedzimy u świętego Piotra i gadamy.
Jest anioł bardzo ciężki, gliniany, którego ledwo można udźwignąć. Jest aniołek namalowany jak witraż. Inny wygląda jak miś. Są aniołki o wyglądzie dziecka.
Uwagę zwraca też cała rodzina aniołów ubranych w egzotyczne stroje. Ponoć nie jest to komplet, pani Ela kupiła każdego z nich z osobna. W ciągu kilkunastu lat. 
– Ten jest trochę szalony, ze złotymi włosami, a tamten anioł jest trunkowy chyba, bo ma czerwony nos – pokazuje kolejne okazy. – To anioł Japoneczka, a to anioł księżniczka. Moja koleżanka plastyczka podarowała mi grafikę z aniołem. 


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół