• facebook
  • rss
  • Umysłowy detoks

    Ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 09/2013

    dodane 28.02.2013 00:00

    Przynajmniej raz w roku przyjąć Komunię świętą, przystąpić do spowiedzi, a w niedziele i święta uczestniczyć we Mszy św. – stanowią przykazania kościelne. Aby zachować wiarę w dzisiejszych czasach, katolickie minimum już nie wystarczy.

    Do koszalińskiego CEF przyjechało na weekend od 22 do 24 lutego kilkadziesiąt osób świeckich z diecezji. Część z nich to przyszli nadzwyczajni szafarze Komunii św., lektorzy i animatorzy katechezy parafialnej, którzy wzięli udział w kolejnej odsłonie specjalnego Studium Formacyjnego. Mieli m.in. wykłady z wprowadzenia do teologii czy warsztaty z podstaw komunikowania.

    W tym samym czasie swoją formację przeżywali przedstawiciele stowarzyszenia „Civitas Christiana”. Ich działalność, m.in. w sferze kultury, edukacji czy samorządności, służy szeroko pojętej promocji katolickiej nauki społecznej. Można zatem powiedzieć, że ci ludzie należą do świeckich zaangażowanych w życie Kościoła. Mają swoje funkcje, często bardzo odpowiedzialne. Działają w parafiach lub nawet na szczeblu diecezjalnym.

    W dzisiejszych czasach, w których treści wiary poddawane są nieustannej obróbce medialnej, a Kościół traktowany jest jak najwygodniejszy chłopiec do bicia, każdy wierzący musi być w pewnym sensie zaangażowany. – Potrzebna jest pozytywna apologia wiary. Każdy powinien umieć uzasadnić, dlaczego wierzy. Ateiści są dzisiaj gorliwymi misjonarzami swoich prawd, mają wiele argumentów. My natomiast mamy często problemy z argumentacją – mówi ks. dr Wojciech Wójtowicz, jeden z wykładowców Studium Formacyjnego.

    Z antychrześcijańską wizją świata można się dziś spotkać właściwie wszędzie: w dyskusji publicznej, w ulubionym serialu telewizyjnym, w rozmowie w pracy czy u znajomych na imieninach. – Widać też wzrastający poziom agresji wobec poglądów katolickich – zauważa Ryszard Pilich, przewodniczący koszalińskiego oddziału „Civitas Christiana”. Problem polega na tym, że formacja wielu katolików ogranicza się dziś jedynie do niedzielnej Mszy św. – W tak szybko zmieniających się czasach to już nie wystarczy – mówi Krystyna Czajka-Opanowicz ze szczecineckiego oddziału „Civitas Christiana”. – Nie można też poprzestać tylko na tym, czego nauczyliśmy się na katechezie w szkole – przyznaje ks. dr Radosław Mazur, odpowiedzialny za Studium Formacyjne. Żeby się nie pogubić w gąszczu różnych prawd udających tę prawdziwą, potrzebna jest formacja nieustanna, taki niezbędny dziś umysłowy detoks. Lektura katolickiego czasopisma, sięgnięcie po naprawdę łatwo dostępne dobre książki czy regularna wizyta na katolickiej stronie internetowej mogą wiele pomóc. Szeroki wachlarz form rekolekcyjnych czy spotkań w różnych miejscach naszej diecezji i w całej Polsce to propozycja również realna, choć wymagająca większej determinacji. W końcu jest jeszcze jeden sposób formacyjnego odtrucia, który sprawia, że nie staje się ono przygodą czysto intelektualną.

    – Ważne, żeby nie czuć się osamotnionym. Dlatego pomocna może okazać się wspólnota. Tam bowiem nabieramy siły, ładujemy akumulatory – mówi Krystyna Czajka-Opanowicz. Zaangażowanie się w jakiś ruch czy choćby w jakąś prostą aktywność w parafii pozwala na oddychanie zupełnie innym powietrzem, na upewnienie się w wierze, na wcielenie poznanych prawd w życie. Wspólnota nie musi oczywiście oznaczać konkretnej organizacji czy akcji. – Warto jednak zadać sobie pytanie: czy w moim życiu jest ktoś, z kim mogę normalnie porozmawiać na tematy wiary? To może być znajomy ksiądz, przyjaciel, ktoś z rodziny. Wspólne poszukiwanie Boga w przyjaźni może się okazać bardzo owocne. To takie wspólne kroczenie w jednym kierunku – mówi ks. Zbigniew Woźniak, jeden z wykładowców Studium Formacyjnego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół