• facebook
  • rss
  • Historia w sześciu wymiarach

    dodane 16.05.2013 00:00

    Co to jest checza? I kim byli maszopi? Można się tego dowiedzieć w kołobrzeskim muzeum, które przenosi w czasie i gdzie historia miesza się z legendami.

    Tu nie obowiązują filcowe kapcie, nie ma też groźnych spojrzeń kustosza, a do zwiedzania zaangażowane zostają wszystkie zmysły.

    Zabawa i nauka

    Muzeum 6D różni się od tradycyjnych placówek muzealnych. Nie ma tu standardowej ekspozycji i nie obowiązuje „zakaz dotykania”. Jak zachwalają jego twórcy, drugiego takiego miejsca nie ma w całej Europie. – Chcieliśmy wyjść poza standard typowego muzeum, poza schematy. Jeśli o historii, to wyłącznie w interesujący sposób. I to taki, który będzie ciekawy zarówno dla młodych, jak i nieco starszych. A także dla obcokrajowców, których nie brakuje w Kołobrzegu – mówi Rafał Bartkowiak z Centrum Obsługi Turystycznej w Kołobrzegu, szef nowo powstałego muzeum poświęconego życiu nadbałtyckich rybaków – maszopów.

    Oprócz przedmiotów typowych dla rybackiego fachu i oryginalnego stuletniego wyposażenia checzy, czyli domu rybackiej rodziny, na zwiedzających czekają tu efekty specjalne. Wrażenie przeniesienia w czasie i przestrzeni, jak obiecuje głos lektora, udaje się tu osiągnąć za pomocą trójwymiarowych rysunków pokrywających ściany, podłogę i sufit muzeum. Dzięki specjalnej technice, farbom i oświetleniu można dać się ponieść iluzji i trafić m.in. do chaty szypra Józefa lub na pokład rybackiego kutra. Mgła, zapach świeżych jabłek, ruchoma podłoga i morska bryza sprawią, że w zwiedzanie ekspozycji zaangażowane zostaną wszystkie zmysły. Choć muzeum działa dopiero od końca kwietnia, nie narzeka na brak zainteresowania. 7-letniemu Bartkowi najbardziej podobała się sala podwodnego świata. – Ale też koło sterowe i dzwon, bo wszystkiego można dotykać. Tylko trochę przestraszyłem się czarownicy – dzieli się wrażeniami. – Nigdy wcześniej nie słyszałam nawet słowa „maszoperia”, nie miałam pojęcia, że sto lat temu istniały takie spółdzielnie rybackie, chociaż mieszkam nad morzem – przyznaje jego mama Anna Kłos. – To świetny sposób na opowiadanie o historii regionu poprzez nieco bajkowy klimat i zabawę.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół