Nowy Numer 8/2018 Archiwum

SOS. Piła dla Afryki

Dobroczynność. Nie wszyscy muszą wyjeżdżać na misje, żeby pomagać. Niekiedy wystarczy filiżanka kawy, żeby zrobić coś wyjątkowego dla dzieci w Afryce. Przekonali się o tym ci, którzy wzięli udział w pilskim tygodniu misyjnym.

Takiej akcji na północy Polski jeszcze nie było. Przez cały tydzień w kościołach, Regionalnym Centrum Kultury i w szkołach misjonarze kapucyni opowiadali o swojej pracy w Afryce, a nawet serwowali przepyszne… cappuccino.

Czadowa Piła

Akcję przygotowała Fundacja Kapucyni i Misje, która wspiera działalność misjonarzy kapucynów posługujących w Republice Środkowoafrykańskiej i Czadzie. – Nie epatujemy strasznymi zdjęciami, przedstawiającymi wojnę i biedę. To wszystko tam jest, ale my opowiadamy o Afryce takiej, jaką widzą misjonarze: jej problemach, ale i radościach, pięknie i życzliwości mieszkających tam ludzi – mówi Diana Bonowicz, dyrektor krakowskiej fundacji. Podczas tegorocznego festynu przy parafii pw. św. Antoniego Padewskiego można było zajrzeć do pigmejskiej chaty, wybudowanej dokładnie tak, jak to się robi w Afryce, poczuć się jak mieszkaniec Czarnego Lądu, przymierzając spódniczki z trawy i próbując podstawowego pokarmu – manioku. W różnych punktach miasta na wystawach prezentowano przedmioty przywiezione przez misjonarzy, sprzedawano wykonane w Afryce obrazki i ozdoby, a kto chciał, mógł także poczuć samemu, jak smakują misje, kupując prawdziwą afrykańską kawę lub delektując sie cappuccino w jednej z pilskich kawiarni, które włączyły się do akcji. – Afryka? Ciepło, bieda i ludzie o ciemnym kolorze skóry. Zazwyczaj na tym kończy się wiedza o tym kontynencie. To bardzo uproszczony obraz. Podczas tych akcji chodzi nam o afrykańską edukację, a nie „tanie pomaganie”, czyli wyjęcie z portfela 10 zł i już. Owszem, tak pozyskujemy pieniądze na budowę szkół, studni, kaplic, na działalność socjalną i religijną, ale najważniejsza jest edukacja młodego pokolenia, które jest bardzo roszczeniowe i mało wrażliwe na potrzeby drugiego człowieka – wyjaśnia pochodzący z Wałcza o. Tomasz Grabiec, szef fundacji. – Kluczem jest wiedza. Kiedy ona wzrasta, wzrasta też wrażliwość na problemy, z którymi borykają się mieszkańcy Afryki. Przebieranie, malowanie się, granie na bębnie, taniec, robienie masek – to wszystko zaprasza do poznawania i pozbywania się myślenia stereotypowego – dodaje Diana Bonowicz.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy