• facebook
  • rss
  • Koleżanka z końca świata

    dodane 04.07.2013 00:00

    Drugoklasiści z Sianowa uczą się nie tylko pisania i liczenia. Ich klasa ma także lekcje… z wrażliwości. Dzięki nim mała Joele z Kashwa w Kongo też może chodzić do szkoły.

    Kiedy Anna Pianka, katechetka z sianowskiej Szkoły Podstawowej nr 2, zaproponowała udział w Adopcji Serca, pomysł spodobał się i maluchom, i ich rodzicom. Teraz, po kilku miesiącach, nie mają wątpliwości, że był to świetny pomysł.

    – Ma dobry wpływ na dzieci. Uczą się, że trzeba pomagać, i że powinny doceniać to, co mają. Nie grymaszą przy jedzeniu, bo przecież są na świecie dzieci, które wcale nie mają co jeść i marzą o pójściu do szkoły – mówią zgodnie dorośli. – Pomysł rodził się długo, aż trafiła się klasa, w której wiedziałam, że pomysł chwyci. To długofalowy projekt: będziemy się opiekować Joele aż do szóstej klasy. Dzieci, choć są jeszcze małe, rozumieją, że to bardzo ważna sprawa, tym bardziej że udział w Ado- pcji Serca jest ich pierwszokomunijnym zobowiązaniem – dodaje katechetka.

    Po wysłaniu zgłoszenia Ruchu Maitri, działającego przy gdańskiej parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego, dzieci z niecierpliwością oczekiwały wiadomości z Afryki. – Widzieliśmy film o misji w Kongo. Tam jest zupełnie inaczej niż u nas, dzieci potrzebują bardzo wielu rzeczy: nie mają ubrań, przyborów szkolnych, jedzenia. Nie mogą chodzić do szkoły tak jak my – opowiada Bartuś Wątroba. – Nie wiedzieliśmy, czy będziemy się opiekować chłopcem, czy dziewczynką. A jak nam pani powiedziała, to bardzo się wszyscy cieszyliśmy – dopowiada Dagmara Wietecha.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół