• facebook
  • rss
  • Służba, nie obsługiwanie

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 28/2013

    dodane 11.07.2013 00:00

    Redukowana do seksapilu – staje się towarem, który źle znosi upływ czasu. Odkrywana po Bożemu kobiecość
– jest powołaniem na całe życie.


    Długonogie hostessy, wiecznie umalowane bizneswoman czy raczej zatroskane i niewyspane mamy albo niezastąpione babcie? Kim są prawdziwie szczęśliwe kobiety?

    Odpowiedzi na te pytania szukały panie, które przyjechały do Centrum Edukacyjno-Formacyjnego na kilka dni skupienia w duchu Ruchu Szensztackiego.


    - Takie rekolekcje są potrzebne, bo kobiety nie doceniają dziś swojej roli. Co prawda istnieją ruchy, które próbują wynieść kobietę na piedestał, ale nie zawsze zgodnie z wolą Bożą. Dlatego odkrywałyśmy tu, jaki jest zamysł Boży względem nas. Jak mówi Biblia, kobieta ma być „odpowiednią pomocą”. Nie znaczy to, że jej zadaniem jest obsługiwanie, jak to czasami bywa, ale służba, czyli bezinteresowne dawanie siebie w miłości - tłumaczy s. Eligia Pawlisz, prowadząca. - Niektóre kobiety chcą mieć wiele pierwiastków męskich. Rezygnują z macierzyństwa, nie dostrzegają tego, co zostało w nich złożone, czyli piękna, łagodności, życzliwości - dodaje.


    - Błąd feministek polega na tym, że one nie walczą dla rodziny tylko dla siebie, tzn. dla kobiet. A kobieta jest stworzona do rodziny i w rodzinie najbardziej się spełnia - przyznaje Anna Malicka z Sopotu. - Odnoszę wrażenie, że ten cały feminizm nie jest dla kobiet, które ciężko pracują, urodziły dzieci i z trudem je wychowują. Pasuje raczej do salonów.

     - O dyskryminacji mówią często te kobiety, które paradoksalnie odrzucają swoją kobiecość albo być może nie doświadczyły szczęśliwego macierzyństwa - przyznaje Elżbieta Drozdowska z Koszalina.


    - Kobieta rzeczywiście ma w życiu trudniej. Wynika to z tego, że jest po prostu bardziej wrażliwa od mężczyzny i bardziej wszystko przyjmuje do siebie. Kobieta wszystko przeżywa bardziej wewnętrznie - mówi Urszula Cybula z Koszalina.
 - Niestety ci, którzy propagują np. teorię gender, są coraz bardziej krzykliwi i obecni w środkach masowego przekazu. I coraz więcej ludzi przekonuje się do tych „nowości”. Trzeba więc powracać do źródeł - zachęca Anna Malicka.

    - Mnie te rekolekcje bardzo pomogły. Wiem, skąd mam czerpać - dodaje.
Rekolekcje z cyklu „Odkryj piękno kobiety i matki” organizowane przez Ruch Szensztacki odbywają się w naszej diecezji raz w roku.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół