• facebook
  • rss
  • Cicho skuteczny

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 32/2013

    dodane 08.08.2013 00:00

    Nie był nadzwyczajnym mówcą ani organizatorem spektakularnych akcji. Ale to właśnie on dla wielu został prawdziwym życiowym przewodnikiem.

    Zmarły przed rokiem ks. Jan Dybowski CR pracował w Złocieńcu ponad 20 lat. Był przełożonym domu zakonnego księży zmartwychwstańców. Poruszał serca kilku pokoleń mieszkańców, dlatego właśnie w samym sercu miasta postanowiono uczcić jego pamięć. Jedno z rond nazwano jego imieniem, a obok niego ustawiono pamiątkowy obelisk. Poświęcił go 28 lipca ks. Wiesław Śpiewak CR, przełożony polskiej prowincji zmartwychwstańców.

    – To ważne wydarzenie dla mnie jako prowincjała. Nasze zgromadzenie nie jest duże, tym bardziej cieszy to, że mamy postacie, które zostawiają jakiś ślad tam, gdzie działają. To piękne, że nie tylko sami parafianie, ale też władze cywilne chciały, żeby ten ślad został w taki sposób utrwalony – przyznaje ks. Śpiewak. – Przed 30 laty ks. Jan był moim mistrzem nowicjatu. Nie zachwycał konferencjami, ale dawał takie proste i niezwykle ujmujące świadectwo. To upamiętnienie jest pochwałą kapłaństwa prostego, cichego, bezpośredniego. Został mi w pamięci konfesjonał dosłownie zasypany kwiatami po jego śmierci – wspomina prowincjał. Właśnie posługa w konfesjonale była jedną ze „specjalności” ks. Dybowskiego. – Był moim spowiednikiem przez wiele lat. Prowadził moją duszę. Wiele spraw potrafiłam dzięki temu rozwiązać czy lepiej zrozumieć. Brakuje mi go, bo takiego przewodnika duszy niełatwo znaleźć. On był z reguły małomówny, ale w konfesjonale stawał się mówcą – opowiada Janina Siemieniec, mieszkanka Złocieńca. „Przyciągał ludzi zagubionych, wątpiących, bojących się wyspowiadać”, „Niezastąpiony spowiednik! Potrafił wysłuchać i porozmawiać”, „Byłeś niezrównanym spowiednikiem i kierownikiem duchowym” – to tylko niektóre z wielu podobnych wpisów do księgi kondolencyjnej na stronie internetowej złocienieckiej parafii pw. Wniebowzięcia NMP. Ks. Dybowski ujmował też zwykłym człowieczeństwem. – Często odwiedzał nasz dom. Siedzieliśmy w ogrodzie i rozmawialiśmy na przeróżne tematy. On się cieszył, że mógł do nas przychodzić i podziwiać różne rośliny w naszym ogrodzie. Kochał przyrodę – opowiada Janina Siemieniec. – Mój przyjazd do Złocieńca w 2006 roku zbiegł się ze śmiercią mojego taty. Ks. Jan był w podobnym do niego wieku. W naszych relacjach, oprócz braterstwa, było też coś z ojca i syna. On miał taki bardzo ojcowski sposób bycia, również jako przełożony naszej wspólnoty – mówi ks. Wiesław Hnatejko CR, obecny proboszcz parafii mariackiej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół