• facebook
  • rss
  • Cud na końcu świata

    dodane 08.08.2013 00:00

    Gdyby jadwiżynianie nie uwierzyli, że razem mogą zdziałać wszystko, dni ich kościoła byłyby policzone.

    Do Jadwiżyna wiedzie niezachęcająca, dziurawa droga. Na miejscu też zbyt wiele nie ma. Sami mieszkańcy mówią: koniec świata. Ot, ze 30 domów, przystanek i nowa świetlica. I kościół spisany na straty. Bo żaden zabytek, a i ludzi w kościelnych ławkach jakby coraz mniej. – Obiektywnie rzecz biorąc, powinien być zamknięty i rozebrany – przyznaje bez ogródek ks. kanonik Ludwik Musiał.

    Choć na zasłużonej emeryturze, od grudnia administrował rzeczycką wspólnotą, do której należy Jadwiżyn. Parafia jest maleńka, oficjalnie z 1000 dusz. I cztery kościoły, z których wszystkie, razem z plebanią, wymagały remontu. – To gospodarcze sprawy. Ale bogactwem tej parafii są ludzie o prostej ewangelicznej wierze. Potrzeba im impulsu i dobrego życzliwego słowa – kiwa głową ks. Ludwik. Impuls się znalazł, znalazły się też pieniądze. – Ksiądz chciał festyny organizować, żeby pieniądze na ten dach zbierać, ale nas tutaj jest za mało. Wszystkiego uzbieraliśmy ze 3 tys. Przypomniałam sobie, że pochodzący stąd Henryk Kujawski, biznesmen z pobliskiego Mirosławca, zaoferował się nam pomóc i sfinansować dach. Stał się cud, więc zakasaliśmy rękawy i wzięliśmy się do pracy – opowiada Katarzyna Pierkowicz, sołtys Jadwiżyna. Oprócz dachu wzięli się też ostro za malowanie i porządkowanie. Rusztowania stały do ostatniej chwili przed zaplanowanym świętowaniem odpustu. Od 5 rano niemal cała wieś stawiła się do pracy. – Tyle osób przyszło, aż zaskoczona byłam. Dobrze byłoby, gdyby tak zawsze, bo jeszcze sporo pracy nas czeka. Ale widząc efekt, chyba staliśmy się bardziej zżyci – przyznaje pani sołtys. Na świętowanie zjechali też parafianie z sąsiednich wsi. Żeby zobaczyć ten cud w Jadwiżynie i podziękować administratorowi parafii, który kończy już tu swoją posługę. – Ks. Ludwik pchnął do działania nie tylko Jadwiżyn, ale całą wspólnotę. Szkoda, że nie jest dwadzieścia lat młodszy, bo potrzeba tu dużo energii – nie może się nachwalić Danuta Wesół z pobliskich Jeziorek. Teraz czekają na nowego proboszcza i zastanawiają się, co jeszcze dałoby się razem zrobić. Ks. Ludwik wierzy, że to, iż jadwiżynianie uratowali sami swój kościół, przełoży się na ich większe zaangażowanie w sprawy wiary i Kościoła. – Jestem o tym przekonany. Nawrócenie to długi proces, w którym człowiek potrzebuje pokonywać kolejne stopnie. A ta ich świątynia to potężny schodek, na który się wdrapali. Patronka, św. Maria Magdalena, apostołka apostołów, bez wątpienia przyczyniła się do tego cudu zmartwychwstania – uśmiecha się ks. kanonik.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół