• facebook
  • rss
  • Ewangelizacyjny kurs „Paweł” w Tymieniu Jak o Nim mówić?

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 33/2013

    dodane 15.08.2013 00:00

    Na stacji benzynowej, na plaży, przy muzyce techno czy w kościele. Podobno Chrystusa da się głosić właściwie wszędzie.

    Człowieka zagubionego, który jest daleko od Boga, można spotkać w różnych sytuacjach. Nie trzeba koniecznie jechać na Woodstock czy na Sunrise. Czasami ktoś taki jest bliskim krewnym albo znajomym przy grillu. Czy dzielenie się wiarą jest zawsze na miejscu? – Jeżeli ktoś nie żyje Bogiem, to dlaczego mam mu Go nie dać? – pyta ks. Rafał Jarosiewicz z diecezjalnej Szkoły Nowej Ewangelizacji. – Problem nie polega na tym, czy, ale jak to zrobić, żeby nie wyjść na wariata albo nie zalać kogoś bełkotem typu: „Pan mnie dotknął” – dodaje.

    Ewangelia to nie garnki Zeptera

    Z pytaniem „jak?” ponad 30 osób przyjechało do Tymienia, aby od 2 do 12 sierpnia uczestniczyć w specjalnym kursie „Paweł”, który odbył się w budynku miejscowej podstawówki. – To taki kręgosłup Szkoły Nowej Ewangelizacji. Przygotowuje do głoszenia Ewangelii w najróżniejszych sytuacjach. Ma to być głoszenie kerygmatyczne, a nie katechetyczne, czyli ukierunkowane na doprowadzenie do żywej relacji z Jezusem, a nie na wyjaśnianie prawd wiary – tłumaczy ks. Jarosiewicz. – Nie chodzi o jakieś nabożne gadanie. Kiedyś tankowaliśmy paliwo. Zaczęło się od zwykłej rozmowy o pogodzie, o korkach. Na końcu trzech facetów ze stacji benzynowej rozmawiało ze mną o Jezusie – wspomina z uśmiechem Magda Plucner ze SNE. – Czasami ktoś nie jest w stanie od razu przyjąć orędzia: „Bóg cię kocha”. Ale rozmawiając ze mną o normalnych sprawach, zaczyna zadawać pytania: „Skąd u ciebie taka radość?”, „Co sprawia, że tak cieszysz się życiem?”. W końcu dochodzimy do Jezusa – dodaje. – Może z człowiekiem, który pali, nie trzeba zaczynać ewangelizacji od powiedzenia mu, że nie powinien, ale od zapytania, co pali – podaje przykład ks. Rafał. – Na kursie uczymy się właśnie m.in. delikatności, bo nie chodzi nam o przejechanie ludzi walcem Ewangelii – dodaje Magda. – Nabieramy tu po prostu umiejętności, jak mówić, żeby trafiać w sedno. Ewangelizując, nie przedstawiamy przecież jakiejś rzeczy, teorii czy systemu wartości, ale osobę Jezusa Chrystusa – wyjaśnia Agnieszka Zuzelska, dyrektor kursu. – Są tu konferencje, dynamiki i modlitwa, która motywuje do działania. Podczas różnych ćwiczeń jest też możliwość zastosowania zdobytej wiedzy w praktyce – dodaje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół