• facebook
  • rss
  • Od Matki Bolesnej do Płaczącej

    dodane 15.08.2013 00:00

    Pokonali blisko 2 tys. kilometrów i zdobyli Alpy. W ten sposób rowerzyści uczcili skrzatuski jubileusz.

    W ubiegłym roku dziękowali w Rzymie za 40 lat swojej diecezji, w tym – za ćwierćwiecze, które upłynęło od koronacji słynącej cudami Piety ze Skrzatusza. Po pokonaniu pielgrzymkowych kilometrów na Jasną Górę grupa 25 rowerzystów postanowiła wyruszyć do francuskiego La Salette, najwyżej na świecie położonego sanktuarium maryjnego.

    Każdy z nich wiózł ze sobą dziękczynienie za jeden rok jubileuszowy. Nie raz i nie dwa wzywali pomocy Matki Bożej Bolesnej, Skrzatuskiej Pani, której się powierzyli, wyruszając w liczącą 2 tys. kilometrów drogę. Doskwierały upał, sięgający przy asfalcie prawie 50 stopni, i trasa wiodąca przez niemieckie pagórki i przedgórze szczytów alpejskich w Szwajcarii. A tuż przed osiągnięciem mety u stóp Matki Bożej Płaczącej zaskoczyła ich nawałnica i zatrzymała u podnóża sanktuarium.

    – Może tak musiało być. Kiedy zaplanowane rzeczy po prostu nie wychodzą, mam ufność, że w tym wszystkim przejmuje organizacyjną sprawę sam Bóg i On wie lepiej, jak nas w tym momencie poprowadzić – opowiada ks. Tomasz Roda, szef pielgrzymki. Zbyszek Pietrakiewicz z Koszalina, pasjonat rowerowych wypraw, cieszy się, że mógł wyruszyć na pielgrzymkę. Jak podkreśla, nie mają znaczenia ani zmęczenie, ani niewygody pątniczego życia.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół