• facebook
  • rss
  • Umiłowani przez Chrystusa

    Justyna Liptak

    dodane 01.09.2013 10:47

    To, że są niepełnosprawni, nie stanowiło przeszkody, żeby spotkać się z Matką Bożą Bolesną. Ich pielgrzymka w Roku Skrzatuskim odbyła się w czerwcu.

    Diecezjalna pielgrzymka osób niepełnosprawnych oraz ich rodzin i wolontariuszy zgromadziła wiernych z różnych miast. Ewa Przybyła przyjechała z prawie 9-letnią córką Anią. Dziewczynka porusza się na wózku inwalidzkim, a mimo to jest uśmiechnięta i pełna życia. Mała urodziła się z zespołem Downa.

    Jednak nie jest to jedyne schorzenie, na jakie cierpi dziewczynka. – Ma również przeskakujące biodro i rzepki w kolanach, nie mówi – wyjaśnia mama. To zmusiło rodzinę do zmiany dotychczasowego życia. Długi czas oczekiwana na wizytę w specjalistycznych poradniach oraz ciągłe wyjazdy to część codzienności pani Ewy i Ani. Do tego dochodzi 24-godzinna opieka, w której pomaga babcia dziewczynki. – Ja nadal pracuję i tylko dzięki wsparciu mojej mamy mogę sobie jakoś poradzić – dodaje. Jest nauczycielką i wyłącznie wakacje może w pełni poświęcić córce. – Wtedy jeździmy na turnusy rehabilitacyjne – wyjaśnia. Dużą pomocą jest 1 proc. podatku oraz dofinansowanie z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. – Wcześniej było ciężko, bo brałam pożyczkę w pracy, którą następnie cały rok spłacałam i brakowało pieniędzy na bieżące wydatki – przyznaje pani Ewa. Mamę dziewczynki cieszy, że w ich miejscowości Anię przestało się traktować jak osobę drugiej kategorii. – Teraz ludzie jak patrzą na małą, to widać w ich spojrzeniach szczerą troskę. Bo początki były ciężkie, Ania była pierwszą osobą z zespołem Downa w naszej miejscowości – wyjaśnia mama. Pani Ewa przyznaje, nie można nie kochać dzieci takich jak Ania. – Może nie powie, że kocha, ale ma w sobie tyle czułości, którą pokazuje, przytulając się i całując mnie – dodaje.

    Na pielgrzymkę dla osób niepełnosprawnych wybrały się po raz pierwszy i nie żałują. – To zawsze buduje, bo o niepełnosprawności powinno się mówić otwarcie i na szerokim forum – mówi pani Ewa. W czasie pielgrzymki opiekunowie i wolontariusze wymieniali doświadczenia związane z opieką oraz możliwościami podniesienia standardu życia osób niepełnosprawnych.

    Marta Meszyńska ze Środowiskowego Domu Samopomocy w Pile wyjaśnia, że podopieczni ich ośrodka, dzięki zajęciom w ramach terapii, mają szansę na podnoszenie kompetencji zawodowych i znalezienia płatnej pracy. – Wielu naszych podopiecznych już pracuje. Dlatego sugerowanie, że pomoc ludziom z jakąkolwiek niepełnosprawnością jest bezcelowe, mija się z prawdą – wyjaśnia. Pani Marta przyznaje, że jednym z największych problemów ich podopiecznych jest wyizolowanie ze społeczeństwa. – Chociaż jest już lepiej niż kilkanaście lat temu, to nadal istnieje strach przed niepełnosprawnymi.

    Właśnie takie stereotypowe myślenie o nieprzydatności tych osób staramy się przełamywać – dodaje gość specjalny w Skrzatuszu, Ks. Marek Bałwas, który w czasie wypadku samochodowego doznał uszkodzenia kręgosłupa i od 10 lat jeździ na wózku, przyznaje, że ludzie zdrowi boją się niepełnosprawnych. – Trzeba nas traktować normalnie. Niepełnosprawnością nie można się zarazić przez podanie ręki czy pomoc na ulicy – mówi. Dodaje również, że nadal infrastruktura miejska nie jest dostatecznie dostosowana dla poruszających się na wózkach. – Cały czas zbyt wysokie krawężniki czy brak podjazdów są dla nas problemem – przyznaje.

    Centralnym punktem skrzatuskiej pielgrzymki była Eucharystia, której przewodniczył biskup Krzysztof Zadarko. – Miarą dojrzałości społeczeństwa jest relacja do ludzi potrzebujących pomocy. Starszych i niepełnosprawnych. Musimy nauczyć się organizować nasze życie tak, aby pokazywać wszystkim potrzebującym, że są potrzebni, chciani i kochani – mówił w homilii.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Nie przegap

    Brak dostępnych wydarzeń.

    Pobieranie...
    przewiń w dół