• facebook
  • rss
  • Życie z paciorkami w ręku

    dodane 03.10.2013 00:00

    To modlitwa, z którą się dorasta. Różaniec nie może się znudzić – przekonują uczestnicy rekolekcji różańcowych, którzy zjechali się do Koszalina.

    Można go odmawiać od dzieciństwa do samej śmierci, choć chyba najbardziej ukochały go sobie osoby starsze. To też pokazuje, że do modlitwy różańcowej, która może stać się prawdziwą kontemplacją, dorasta się długo.

    - Może młodość ma to do siebie, że bardziej poddaje się wrzawie świata i trudniej jej się na Różańcu skupić? - zastanawia się ks. Lucjan Huszczonek, który podczas rekolekcji zachęcał do odnalezienia w modlitwie różańcowej ciszy. Dla Tadeusza Hapyna z Parsęcka to czwarte takie spotkanie. Nic sobie nie robi z tego, że panów na rekolekcjach i w większości róż jest jak na lekarstwo. - Jak się niektórym wydaje, że są ważniejsze sprawy od modlitwy, to i Różaniec będzie dla nich babskim klepaniem zdrowasiek. A to zupełnie nieprawda, bo jak się człowiek modli na różańcu, to jakby z Panem Bogiem rozmawiał - przekonuje. Sam odkrył Różaniec dziewięć lat temu, gdy miał poważne kłopoty. - Wyciągnął mnie z alkoholizmu, wspinałem się po nim jak po drabinie - kiwa głową pan Tadeusz. Irena Wanke, zelatorka ze słupskiej parafii NSPJ, też nie ma wątpliwości, że Różaniec pomaga w najtrudniejszych chwilach. - Dopiero śmierć mojej siostry sprawiła, że weszłam w tę modlitwę głębiej. Zostałam wtedy członkiem róży i teraz Maryja prowadzi mnie przez życie - opowiada. Ksiądz Andrzej Wachowicz zaprasza również zelatorów 26 października do Koszalina i 9 listopada do Piły. - To nie tylko okazja do spotkania się z pasterzem diecezji i poznania intencji ogólnodiecezjalnych, ale również możliwość usprawnienia funkcjonowania róż - przypomina diecezjalny moderator ŻR.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół