Nowy numer 20/2018 Archiwum

Muszla nie tylko na plaży

W średniowieczu ruch pielgrzymkowy kwitł także nad Bałtykiem. W czasach reformacji popadł w zapomnienie. Teraz pomorskie Camino ma szanse na nowe otwarcie.

My nie wymyślamy czegoś, co dopiero będzie. Minione wakacje pokazały mi, jako proboszczowi, że wiele osób, z różnych kierunków i w różny sposób, pokonuje pomorskie odcinki Drogi św. Jakuba. To Polacy i obcokrajowcy, głównie Niemcy – mówi ks. Henryk Romanik, diecezjalny konserwator zabytków, proboszcz w Osiekach. Potwierdzają to inni proboszczowie, których parafie są na szlaku. – Udzieliłem noclegu kilku osobom, które odbywały pielgrzymkę i zapukały do naszych drzwi – przyznaje ks. Antoni Tofil z koszalińskiej katedry. – Są też takie osoby, które przychodzą i proszą o pieczątkę potwierdzającą kolejny etap. Często są to pielgrzymi na rowerach – opowiada ks. Paweł Brostowicz, proboszcz w Sianowie.

Jest po co iść

Idea Camino jest prosta. Chodzi o rekolekcje podczas drogi, którą przemierza się indywidualnie lub w małej grupie. Niekoniecznie trzeba dojść do Santiago de Compostela. Niektóre odcinki Drogi św. Jakuba w naszej diecezji to jednodniowe trasy pomiędzy kilkoma kościołami. – Nadmorscy turyści, oprócz plaży, szukają też doświadczeń duchowych. Nie chcą nic nadzwyczajnego. Potrzebują tylko otwartego kościoła, proszą o błogosławieństwo. To bardzo budujące – tłumaczy ks. Romanik. – Zresztą to nie tylko propozycja dla turystów. Miejscowi też chodzą. Można przejść z pielgrzymką od wsi do wsi i po drodze pomodlić się – dodaje kapłan.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma