• facebook
  • rss
  • Pracują dla Boga

    dodane 24.10.2013 00:00

    Niektórzy z nich mają za sobą trudną przeszłość – często bez Boga. Dziś najważniejszym celem w ich życiu jest uwielbianie Go i mówienie o Nim ludziom.

    W Kursie Animacji Modlitwy Charyzmatycznej uczestniczyło w Kołobrzegu 60 osób. 
– To kurs modlitwy przeznaczony dla liderów i animatorów grup modlitewnych. Uczy on, jak się na modlitwę otwierać, jak posługiwać się charyzmatami, kiedy zabierać głos, a kiedy milczeć. Ma też nauczyć animatorów, jak rozwijać te dary w modlitwie indywidualnej – wyjaśnia ks. Rafał Jaroszewicz ze Szkoły Nowej Ewangelizacji, która zorganizowała kurs. 


    „Jezu, jeśli jesteś, to mi pomóż!”


    Arkadiusz Hodoniecki jest we wspólnocie św. Pawła, działającej przy SNE w Koszalinie, od ponad roku, ale nie zawsze był blisko Boga. – Byłem muzykiem rockowym. Trasy, koncerty, zabawa non stop. W pewnym momencie zaczęły mi przeszkadzać moje zniewolenia i uzależnienia. Zacząłem krzyczeć do Boga, choć wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to do Niego – wspomina. Po raz pierwszy doświadczył Go w ubiegłym roku podczas spotkania z ojcami Enrique i Antonello z okazji 40-lecia diecezji. – Poczułem wtedy, jak Bóg mnie dotknął. Potem były następne rekolekcje, i następne. Ktoś zobaczył, co się ze mną dzieje i zaproponował mi wspólnotę – mówi. – Działanie Złego polega na tym, że chce zmusić nas do myślenia o sobie w jak najgorszych kategoriach. Chce człowieka przekonać, że jest brzydki, beznadziejny, najgorszy. Wspólnota zawsze podnosi, bo ludzie w niej też przeżywają kryzysy. Wtedy możemy się wesprzeć – tłumaczy. – Jestem przeszczęśliwy, że mogę w niej być. Chcę pracować dla Boga, Nim żyć i robić to najlepiej, jak potrafię – dodaje.
Ewelina Kubacka zdecydowała się na kurs, bo modlitwa wspólnotowa zaczęła ją męczyć. – Dzięki kursowi zrozumiałam, dlaczego się męczyłam. W centrum mojej modlitwy były moje problemy, a nie Jezus. Teraz znów widzę radość, cel i sens modlitwy osobistej i wspólnotowej – przyznaje. Po raz pierwszy doświadczyła Boga, kiedy miała 16 lat. – Byłam wtedy zupełnie zagubiona, a w mojej szkole odbywały się rekolekcje. Kiedy usłyszałam świadectwo mojego kolegi, uklękłam i ze łzami w oczach powiedziałam: „Jezu, jeśli jesteś, to mi pomóż!”. Zostałam uwolniona jakby od ręki – mówi. Ma jednak świadomość, że o relację z Panem Bogiem trzeba ciągle dbać. – Miałam taki moment pustyni – jakby między mną a Bogiem była szyba. Ale to wynikało z tego, że zaczęłam załatwiać tylko swoje sprawy. Traktowałam Go jak bankomat, a to On musi być najważniejszy – dodaje. 
Ewelina należy do wspólnoty św. Pawła działającej przy Centrum Nowej Ewangelizacji Diecezji Szczecińsko-Kamieńskiej.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół