• facebook
  • rss
  • Dorsz chudnie w oczach

    dodane 07.11.2013 00:00

    Bałtykowi grozi katastrofa ekologiczna – biją na alarm rybacy. Właściciele kutrów łapią się za głowę, bo tak wychudzonych dorszy jeszcze nie widzieli. Zdaniem armatorów i naukowców winne są niekontrolowane połowy paszowe.

    Obowiązujące od 2004 roku limity połowowe dorsza sprawiły, że jego ławice nie straciły mocno na liczebności. Straciły jednak na wadze. I to tak bardzo, że w środowisku rybaków coraz częściej mówi się o nowym gatunku: „chudym dorszu”.

    – Jeszcze dwa lata temu średniej wielkości kuter potrafił złowić w ciągu trzech dni dwie tony dorsza – wylicza Grzegorz Hałubek, prezes Związku Rybaków Polskich. – Dziś te połowy są nawet dziesięciokrotnie niższe. Dorsze są „wychudzone” jak nigdy. Bywa, że waga jednej sztuki nie przekracza kilograma. A co znajdujemy w ich żołądkach? Patyki, muszle i małe dorsze. Armatorzy nie mają wątpliwości – to wszystko przez ogromne statki „paszowce”, które trzebią stada tzw. ryb pelagicznych (śledzia i szprota). To one są naturalnym pożywieniem dla dorszy. – Połowów paszowych dokonują najczęściej ogromne, kilkudziesięciometrowe jednostki oceaniczne, głównie z Danii i Szwecji – tłumaczy Andrzej Tyszkiewicz, armator kutra UST-111. – Te duże statki wyławiają wszystko, co znajdzie się w zasięgu ich olbrzymich sieci o małych oczkach. Złowione w ten sposób ryby przerabiane są później na mączkę, którą karmi się łososia hodowlanego, a nawet zwierzęta.

    Cierpią na tym konsumenci, bo poławiane przez nas dorsze są coraz gorszej jakości. Spostrzeżenia rybaków potwierdzają naukowcy. Prof. Wawrzyniec Wawrzyniak z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie, autor ekspertyzy dla Kancelarii Sejmu, przebadał 340 dorszy pochodzących z różnych łowisk. Wnioski? Brak pokarmu, spowodowany połowami paszowymi, doprowadził do „wychudzenia dorsza”. – Równowagę na Bałtyku może zapewnić czasowy zakaz połowów paszowych – nie ma wątpliwości pan profesor. W podobnym tonie wypowiadają się ekolodzy. – Od lat alarmujemy, że łowiska na Bałtyku są przetrzebione – mówi Magdalena Figura z Greenpeace Polska, koordynatorka kampanii „Morza i Oceany”. – Niestety, w dalszym ciągu prowadzona jest tam gospodarka rabunkowa. Zgadzam się z rybakami, że dorsze są coraz mniejsze, chudsze. Połowy paszowe są symbolicznym gwoździem do trumny.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół