• facebook
  • rss
  • Rozśpiewana jesień życia

    dodane 02.01.2014 00:00

    Wyśpiewają wszystko – od pieśni biesiadnych, po pełną oprawę muzyczną Triduum Paschalnego. Żadna impreza świecka czy kościelna nie może się bez chóru „Passionato” obyć.

    A śpiewanie to dla karlińskich chórzystów prawdziwa pasja. Chociaż u większości z nich zdrowie już nie to, jeśli chodzi o śpiew kondycji i obowiązkowości może pozazdrościć im niejeden dwudziestolatek. – Nie wyobrażam sobie życia bez śpiewania, cały czas coś pod nosem nucę! Zawsze chętnie wybieram się na te nasze spotkania, chociaż coraz trudniej mi chodzić. Dobrze jest nam razem – przyznaje Kazimiera Gruchot.

    Pani Kazia od 20 lat mocno trzyma soprany w „Passionato”. Ale w chórze śpiewa znacznie dłużej, bo tradycja śpiewacza istnieje w miasteczku od 1955 r. Najpierw był to chór kościelny. Kiedy zabrakło dyrygenta, o prowadzenie chóru poproszono Władysława Stefaniaka, wówczas dyrektora szkoły w pobliskim Karścinie i dyrygenta chóru szkolnego. – Uczyłem się wszystkiego w chórze nauczycielskim w Koszalinie, dokąd dojeżdżałem sumiennie na próby. Często trzeba było na piechotę maszerować, żeby złapać jakieś połączenie do Koszalina, ale nigdy nie pomyślałbym nawet, żeby sobie odpuścić – opowiada pan Władysław. Równie obowiązkowo traktuje pracę z karlińskimi chórzystami. – Sam nie wiem, kiedy minęło. Jak z bicza trzasł – zamyśla się. Większość z chórzystów jest już na emeryturze. Zgodnie przyznają, że śpiewanie przedłuża życie. – To doskonały sposób – przyznaje pani Kazia. – I na kłopoty w domu, na przygnębienie – dodaje Zofia Jaworska. – Mąż za każdym razem żartuje ze mnie, kiedy wybieram się na próbę, że znów idę sobie pokrzyczeć – śmieje się. Tworzą niewielką grupę, ale bardzo zżytą ze sobą. Pamiętają o wszystkich swoich rocznicach, imieninach i świętach. – Są życzenia, kwiaty, panie przynoszą ciasto i atmosfera jest bardzo ciepła. Dawniej to i tańce były, ale teraz sił brakuje na takie zabawy, więc zostaje nam tylko śpiewanie – opowiadają. Pan Władysław między próbami i występami przygotowuje kolejne opracowania utworów i pracowicie przepisuje nuty. To śpiewanie zmusiło go również do oswojenia się z komputerem. – Zazdrościłem innym, że mają taki bogaty repertuar, a okazało się, że to wszystko można znaleźć w internecie. Musiałem więc i ja nauczyć się, jak tego szukać – opowiada. Podczas uroczystości jubileuszowych nie zabrakło tortu, wspomnień ani życzeń kolejnych 20 rozśpiewanych lat. – Jak Bóg da, będziemy dalej śpiewać – zapewniają chórzyści.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół