• facebook
  • rss
  • Jak Święta Rodzina

    dodane 16.01.2014 00:00

    Przynieśli ze sobą akordeon, skrzypce, flet i gitarę. Wszystko po to, by pokazać, że kolędy scalają rodzinę – także parafialną. 


    Kiedy ulicami miast diecezji maszerowały Orszaki Trzech Króli, w kołobrzeskiej bazylice wokół żłóbka zebrały się rodziny nie tylko z parafii, by wspólnie śpiewać kolędy i cieszyć się z Bożego Narodzenia. 


    Jaki ojciec, taki syn


    W koncercie wzięło udział osiem rodzin. Jako pierwszy wystąpił Witold Juszczak z synami: Dominikiem, Benedyktem, Michałem i Rafałem. Pan Witold akompaniował na akordeonie, a jego syn Michał na skrzypcach. – Chętnie bierzemy udział w tych koncertach, bo sami kolędujemy w domu. Jestem związany z muzyką od dziecka, a moi dwaj starsi synowie uczyli się w szkole muzycznej. Teraz przyszedł czas na dwóch młodszych – mówi Witold Juszczak. – Muzyka uczy wrażliwości. Jest swego rodzaju językiem ponadnarodowym. W czasach młodości przez muzykę wyrażałem to, co czuję, i trochę mi to zostało do dziś – przyznaje. Pan Witold chodził na prywatne lekcje muzyki i swoją miłością do niej zaraził także dzieci. – To ciężki kawałek chleba i czasem niewdzięczny, ale cieszę się, że moi synowie odziedziczyli talenty po rodzicach – wyjaśnia. 
Krzysztof Sokolnicki jest z zawodu muzykiem. Na koncercie wystąpił z żoną, bratem i bratanicą. – Kolędujemy w domu i jeśli jest okazja, by móc to robić w szerszym gronie, to bardzo chętnie z niej korzystamy. Muzyka to nasza pasja i na szczęście też zawód, bo uczymy w szkole muzycznej – mówi. Jego przygoda z muzyką zaczęła się od lekcji muzyki w szkole. – Wybór mojego zawodu nie był przypadkowy. Udało mi się pogodzić przyjemne z pożytecznym, bo lubię swoją pracę. A tu jeszcze mogę przy tym chwalić Boga, tym większa radość dla mnie.
Podczas koncertu kolęd wystąpiły też mama i córka: Joanna i Magdalena Bober. Miłość do muzyki przechodzi w tej rodzinie z pokolenia na pokolenie. – Śpiewałam kiedyś w scholi i grałam na fortepianie w ognisku muzycznym. Teraz córka przejęła pałeczkę, bo gra w kościele na organach – cieszy się pani Joanna. Widzowie oprócz śpiewu mogli posłuchać gry na gitarze i flecie w ich wykonaniu. – Muzyka jest dla mnie wszystkim. Gram codziennie i nie wyobrażam sobie bez niej życia – dzieli się Magda. 


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół