• facebook
  • rss
  • Spojrzenie z lotu ptaka

    dodane 06.03.2014 00:00

    – Nie jesteśmy jednakowi, bo małżeństwo to dwie różne osoby. Dlatego to nieustanna walka o siebie nawzajem – mówi Romuald Glanc, jeden z animatorów Spotkań Małżeńskich.

    Zatrzymać się, spędzić ze sobą czas, porozmawiać i uczyć się siebie – to cele Spotkań Małżeńskich organizowanych w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Odbywają się dwa razy w roku – w lutym i październiku. W lutowej edycji wzięło udział 13 par.

    Mamy ciągnąć ten wózek razem!

    Słowo „kryzys” od dłuższego czasu nie wychodzi z mody. Najgorzej jednak, gdy dotyka rodzinę, bo to oznacza tragedie wielu ludzi. – Trzeba zlikwidować przynajmniej część zagrożeń, które obecnie uderzają w rodzinę – mówi Romuald Glanc, który wraz z żoną Ewą są jedną z par animatorów Spotkań Małżeńskich. Tempo życia, presja otoczenia i brak czasu dla siebie to najczęstsze powody rozstań. Małżonkowie nie mają czasu zatrzymać się i porozmawiać. Pędzą za pieniędzmi, muszą zmierzyć się z presją środowiska, bo trzeba mieć określony poziom życia. – W tej gonitwie zwyczajnie się gubimy. Łatwo jest powiedzieć, że nie pasujemy do siebie. Odejść. To jednak nie na tym polega. Mamy ciągnąć ten wózek razem – podkreśla R. Glanc. Jego zdaniem największym problemem jest to, że ludzie chcą, by mąż czy żona pasowali do ich wyobrażeń. – Nie ma tak, że jesteśmy jednakowi. Jesteśmy małżeństwem, ale to dwie różne osoby, różne charaktery, warunki wychowania, nawyki. Dlatego jest to nieustanna walka, docieranie się, ustępstwa, szukanie wspólnych płaszczyzn porozumienia i tego, co łączy, a nie tego, co dzieli – przyznaje. – Te spotkania uczą, że musimy rozmawiać. Szanować drugą osobę, nie robić nic na siłę. Nie można żyć w przekonaniu: „Ja cię zmienię, bo sobie wyobrażam, że ty taki będziesz”. Tak się nie da – wyjaśnia Ewa Glanc.

    Przyjechali osobno, wrócili razem

    Spotkania Małżeńskie polegają na uczeniu się dialogu. Dzieje się to na podstawie świadectw animatorów. – Pokazujemy na własnym przykładzie, jak można wyjść z różnych kryzysowych sytuacji, jak bardziej zbliżyć się do siebie. Jak wiele sytuacji, które wydają się nie do rozwiązania, są do rozwiązania. Jednak tylko pod warunkiem, że ludzie usiądą, wysilą się i spokojnie porozmawiają – tłumaczy E. Glanc. Ewa i Kazimierz to małżeństwo z prawie 40-letnim stażem. Choć nie są małżeństwem w kryzysie, przyjechali na spotkanie, bo zależy im na jakości ich małżeństwa. – Po tylu latach mamy większą świadomość wartości tego związku. Chcielibyśmy być dla naszych dzieci przykładem – mówią zgodnie. – Te spotkania są potrzebne, bo umacniają w nas więzi. Potrafią nas otworzyć, znaleźć w nas pokłady miłości, wzajemnego szacunku, z którego nie zawsze w życiu codziennym zdajemy sobie sprawę. Uczymy się wciąż, mimo takiego stażu, wracać do siebie – przyznaje pan Kazimierz. – Kluczem jest rozmowa, wyjaśnianie niejasności na bieżąco. Nie w sposób ubliżający drugiej osobie, ale zawsze z ciepłem i zrozumieniem. Jeśli chcemy stworzyć szczęśliwy związek, musimy pracować nad nim od początku – tłumaczy jego żona Ewa. Spotkania Małżeńskie to dla niektórych małżeństw ostatnia deska ratunku. – Zdarzyło się małżeństwo, które przyjechało osobnymi samochodami. Ci ludzie byli już na granicy rozstania. Dzieci poprosiły, żeby dla nich rodzice pojechali na takie spotkanie. Chcieli dostać osobne pokoje, bo byli w separacji. Potem okazało się, że po wielu latach zamieszkali pierwszy raz razem w pokoju. Do domu wrócili już jednym samochodem. Drugi został na parkingu – mówi Małgorzata Telega, która wraz z mężem Piotrem również tworzy parę animatorów. – Przyjeżdżają tu też tacy, których sprawa rozwodowa jest już w toku, a po Spotkaniach Małżeńskich ją wycofują. To najlepszy dowód na to, że wiele małżeństw, które się rozpadają, jest do uratowania – dodaje. Jak mówi ks. Piotr Domaros, który prowadził spotkania, to okazja dla małżonków, by spojrzeli na swój związek z dystansu. – Formuła warsztatów to przejście przez różne stopnie. Najpierw to spotkanie z samym sobą, potem z żoną czy mężem, a później z Panem Bogiem. Ta metoda pokazuje istotę powołania do małżeństwa. Można spojrzeć na małżeństwo z lotu ptaka. Wtedy wszystko wydaje się inne, niż kiedy koncentrujemy się na problemach codziennych. Dopiero z dystansu widzimy to, co naprawdę istotne – wyjaśnia. Kolejne Spotkania Małżeńskie odbędą się w ostatni weekend października. Będą, jak zawsze, w Centrum Edukacyjno-Formacyjnym w Koszalinie. Więcej na stronie: www.spotkaniamalzenskie.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół