• facebook
  • rss
  • Święto ludzi stąd

    dodane 13.03.2014 00:00

    Wielka klasówka z okazji miejskiej rocznicy? Czemu nie! Karliniacy świętowali i poznawali przeszłość swojej małej ojczyzny.

    Trudno mówić o wyzwoleniu Karlina, a „zdobycie” nie najlepiej się kojarzy, stąd pomysł, by obchodzić Dzień Osadnika. Dzisiaj korzystamy z owoców pracy ludzi, którzy ponad 65 lat temu przyjechali na te ziemie, tworzyli miasto i organizowali jego życie społeczne po wojnie. Obojętne, jak nazwiemy to święto, warto je uczcić, bo miasto tworzą ludzie – ci z przeszłości, nawet odległej, i ci dzisiejsi – wyjaśnia ideę marcowego świętowania Zbigniew Pawlik, historyk z karlińskiego gimnazjum.

    Od kilku lat organizatorzy uroczystości karlińskich stawiają właśnie na poznawanie historii. Podczas kolejnych rocznic mieszkańcy dowiadywali się m.in. o urodzonym w Karlinie poecie romantycznym Johannie Ernście Benno czy pochodzącym stąd malarzu Ernście Albercie Fischerze. – W tych uroczystościach chodzi też o to, żeby poczuć dumę z faktu, że jest się mieszkańcem tego miasta, że ma się coś, czym można się chwalić – dodaje Emilia Filipowicz, która przygotowywała kolejne spotkania z historią. W tym roku na konferencji popularnonaukowej odkrywali karlińskie skarby – te ukryte w archiwach, i te, które udało się znaleźć archeologom. Przy okazji dzięki Joannie Chojeckiej, dyrektor koszalińskiego Archiwum Państwowego, dowiedzieli się, jak zabrać się za stworzenie własnego drzewa genealogicznego. Przygotowano również specjalną wystawę w Muzeum Ziemi Karlińskiej, a w parafialnym kościele modlono się w intencji dawnych i obecnych mieszkańców miasta.

    Bez pompy

    Świętowanie, które trwało trzy dni, było też zaproszeniem do wspólnej zabawy. – Z reguły takie uroczystości są pompatyczne i ograniczają się do złożenia kwiatów pod pomnikami, a my chcieliśmy zaprosić mieszkańców do wspólnej edukacyjnej zabawy – mówi Waldemar Miśko, burmistrz Karlina. – Stąd pomysł na wielki test z wiedzy o małej ojczyźnie. Nawet jeśli uczestnicy testu nie znają odpowiedzi na wszystkie pytania, to może właśnie to zachęci ich do lepszego poznawania miejsca, w którym żyjemy – dodaje. W zmaganiach pod hasłem „Jestem stąd – z Karlina” wzięło udział ponad 70 osób – od najmłodszych po najstarszych mieszkańców miasta. Test badał nie tylko znajomość historii miasta, ale także zainteresowanie sprawami gminy. Na najlepiej zorientowanego karliniaka czekał tablet. Nie było zaskoczeniem, że najwięcej o Karlinie wiedział, choć test rozwiązywał poza konkursem, jego włodarz. Jednak nawet i on nie znał odpowiedzi na wszystkie pytania. – Nie mogłem się doliczyć sołectw – przyznaje ze śmiechem Waldemar Miśko. Żeby wyłonić prawdziwego zwycięzcę testu, potrzebna była dogrywka. Z trójki finalistów najlepszym okazał się Tomasz Rusiecki, dyrektor karlińskiego regionu Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce. – To jest moje Karlino, moje miejsce na ziemi. Jestem dumny, że mogłem się tu urodzić, że widzę zmiany, które zachodzą w mieście, i chwalę się nim, gdzie tylko mogę – przyznaje. Pan Tomasz z dumą odebrał dyplom i zapowiedział, że powiesi go na honorowym miejscu. A tablet przekazał podopiecznym karlińskiej Wioski Dziecięcej. – Bardzo się ucieszyłem, bo kilkoro z nich także brało udział w teście. To znaczy, że choć pochodzą z całej Polski, znalazły tutaj swój dom, czują się częścią tego miejsca – dodaje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół