• facebook
  • rss
  • Rewir szczęśliwych dzieci

    dodane 20.03.2014 00:00

    Dzień świętości życia. Żadna z nich nigdy nie zostanie prezydentem tego kraju ani nie napisze programu komputerowego, ale każda jest szczęśliwa. 
To tylko nam, zdrowym, trudno w to uwierzyć. 


    Dom Pomocy Społecznej w Bobolicach na pierwszy rzut oka wydaje się miejscem nieszczęścia i rozpaczy, o którym zapomniał nawet Bóg. Bo jak inaczej nazwać dom, gdzie spotyka się niemal wszystkie oblicza niepełnosprawności fizycznej i umysłowej?
– Odwiedza nas sporo ludzi. Niektórzy, kiedy zobaczą tylu niepełnosprawnych w jednym miejscu, nie są w stanie rozmawiać i wycofują się już po odwiedzinach w pierwszym pokoju – mówi s. Magdalena Szymczak, pallotynka, dyrektor DPS w Bobolicach. 


    Więcej niż opieka


    Niektóre obrazki mogą rzeczywiście szokować. Ot, choćby 30-letnia kobieta, która leży na materacu i godzinami bawi się grzechotką. Nawet nie zauważa, że ktoś wszedł do jej pokoju.
W tym domu od progu uderza atmosfera życzliwości i ciepła. To, że są tam ludzie chorzy, zdradza jedynie unoszący się „szpitalny” zapach. To dlatego, że wielu podopiecznych potrzebuje stałej opieki medycznej. 
Dom istnieje od 1958 r. Mieszka w nim ponad 60 kobiet niepełnosprawnych umysłowo. Są w różnym wieku. Najmłodsza mieszkanka ma osiem lat, najstarsza – prawie 70. Przychodzą z domów dziecka albo z rodzin, które nie są w stanie się nimi opiekować. Większość z nich będzie tu do końca życia. 
Często ich wiek wskazuje na to, że mogłyby być matkami i babciami. To jednak znów tylko pozory, bo mimo siwych włosów na skroniach kobiety te widzą świat oczami dziecka. – Większość z nich ma głębokie upośledzenie umysłowe. Ta niepełnosprawność jest często sprzężona. Są kobiety, które poruszają się na wózku, albo takie z porażeniem mózgowym. Są też panie, które tylko leżą. Te wymagają całkowitej opieki, trzeba je nawet karmić i przewijać – mówi s. Magdalena. 
W DPS w Bobolicach pracuje 45 osób, w tym osiem sióstr. – Dziewczętami opiekują się m.in. rehabilitanci, terapeuci zajęciowi i fizykoterapeuci. 
Jedną z ulubionych form spędzania czasu jest dla podopiecznych terapia zajęciowa. – Na zajęciach lepimy figurki z masy solnej, szyjemy szkatułki z widokówek, mamy też zajęcia kulinarne raz w tygodniu. Wtedy dziewczęta same przygotowują posiłki i sprzątają. Jednym z elementów tych zajęć jest kulturoterapia. Przygotowujemy przedstawienia teatralne, gramy w gry planszowe, układamy puzzle. Czasem są zabawy taneczne. Prowadzimy zajęcia z czytania i pisania, bo większość z podopiecznych tego nie potrafi. Uczymy się również recytować wiersze – wyjaśnia Ewa Boczek, terapeutka. – Dość szybko widać efekty tej pracy. Niektóre dziewczęta przyjeżdżają tu znerwicowane, ale dzięki różnym formom aktywności wyciszają się – dodaje. 
Oprócz terapii zajęciowej podopiecznym proponuje się pobyt w tzw. sali doświadczania świata. Część osób ma trudności w reagowaniu na bodźce zewnętrzne, dlatego właśnie tu jest sprzęt, który pomaga im pobudzić węch, słuch czy dotyk. Kobiety biorą także udział w zajęciach komputerowych. Na początku wiele z nich miało problem z posługiwaniem się myszką, jednak teraz zabawy przy komputerze idą im całkiem sprawnie. – Opieramy się na programach do pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym albo wczesnoszkolnym. Te zajęcia mają na celu obniżenie napięcia mięśniowego, usprawnienie funkcji wzrokowych i słuchowych. Przy okazji dziewczęta uczą się podstaw obsługi komputera – wyjaśnia Beata Pałubiak, która prowadzi zajęcia. 
Pani Teresa, mieszkanka DPS, układa właśnie puzzle na komputerze. Idzie jej to dość szybko. Mieszka w Bobolicach od 24 lat. Ma twarz i usposobienie dziewczynki, choć już dawno nią nie jest. – Bardzo ładnie tu jest. Mieszkam na dole w pokoju, blisko jadalni, i opiekuję się pieskami. Bardzo lubię się z nimi bawić – opowiada.
Jej koleżanka, pani Iza, próbuje połączyć sylaby w pary tak, by powstały słowa. Kończy w tym roku 50 lat. Mimo siwych włosów w środku jest dziewczynką, jak wszystkie podopieczne. – Lubię pracować na komputerze i na różnych zajęciach. Czasami pomagam na dworze sprzątać. Lubię chodzić na spacer i pomagać. W tym roku będę miała pięćdziesiątkę. Bardzo się z tego cieszę. Wszyscy są tu ze mnie zadowoleni – uśmiecha się. 


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół