• facebook
  • rss
  • Najważniejsza służba

    Karolina Pawłowska

    dodane 07.04.2014 17:15

    Zegrzańscy parafianie z dumą mówią: gościliśmy u siebie świętego. A miejscowi strażacy wspominają najważniejszą w życiu służbę.

    Chętnie wracają do tamtego czerwca sprzed 23 lat, gdy papież stanął na ziemi koszalińskiej.

    Wacław Chrząszcz witał Jana Pawła II czterokrotnie, ale to powitanie w Zegrzu jest dla niego najważniejsze.

    - Jako strażak na lotnisku byłem bardzo blisko niego, kiedy wysiadał z samolotu. To było największe wydarzenie mojego życia, bardzo wzruszające. Mam w oczach wciąż ten jego piękny uśmiech, a w codziennej modlitwie proszę go o wstawiennictwo u Pana Boga - mówi nie kryjąc wzruszenia.

    Każdą papieską rocznicę przeżywa podwójnie: także jako poeta, który błogosławionemu papieżowi poświęcił tomik poezji.

    - Wysłałem go kard. Dziwiszowi. Otrzymałem od niego podziękowanie i obrazek z relikwią, fragmentem papieskiej szaty liturgicznej - opowiada poeta z Niedalina.

    Samo Zegrze nie znalazło się wprawdzie wówczas na trasie papieskiego przejazdu, ale lotnisko, na którym Jan Paweł II lądował, leży na terenie parafii. Wielu z jej mieszkańców uczestniczyło w bezpośrednich przygotowaniach do tego wydarzenia i ochraniało tego wyjątkowego pielgrzyma.

    - Wiedzieliśmy, że to wyjątkowa służba. Przeżywaliśmy bardzo to spotkanie, pierwsze w wolnej Polsce. Przy takich okazjach jak Dzień Papieski wracam tam myślami, a swój identyfikator przechowuję pieczołowicie - przyznaje Franciszek Miksza, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Niedalnie.

    Wizytę Jana Pawła II zegrzanie wspominają organizując od pięciu lat Gminny Dzień Papieski.

    - Wcześniej także obchodziliśmy wszystkie papieskie rocznice, ale przygotowywały je jedynie wspólnoty parafialne. Od pięciu lat współpracujemy z gminnymi władzami samorządowymi, co bardzo cieszy, bo przecież działając razem można zrobić więcej, a papieska wizyta to było wydarzenie ważne nie tylko dla lokalnego Kościoła, ale całej Polski - zauważa ks. Bogdan Gibczyński, proboszcz parafii w Zegrzu Pomorskim.

    Waldemar Potoniec, dzisiaj sołtys Zegrza Pomorskiego, także pracował wówczas na lotnisku. Ale bardziej zapamiętał chwilę grozy, którą przeżył w Koszalinie. Był wówczas członkiem grupy energetycznej, odpowiadającej za zapewnienia zasilania na placu papieskim.

    Padający deszcz dostał się do transformatora i spowodował zwarcie na chwilę przed tym, gdy papież miał przemówić do zgromadzonych ludzi.

    - Dokładnie tak było. Wymienialiśmy transformator błyskawicznie - śmieje się pan Waldek.

    Pamięta też olbrzymie wzruszenie, które towarzyszyło wszystkim tamtego czerwca.

    - Dla nas był to wielki zaszczyt. Zresztą do dziś wszyscy mieszkańcy czują z tego powodu dumę. Drugiego takiego gościa chyba nie będziemy mieć - dodaje.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół