• facebook
  • rss
  • Rozmawiam z nim jak dawniej

    dodane 08.05.2014 00:00

    Pani Danuta i s. Stanizja ze wzruszeniem wnosiły do złocienieckiego kościoła relikwiarz. Potem długo wpatrywały się w nowy ołtarz, z którego uśmiecha się święty papież, którego tak dobrze znały.

    Pani Danuta ma wciąż przed oczami młodego ks. Wojtyłę, z którym przemierzała górskie kilometry i pływała kajakami, także w tych okolicach. To ona „ochrzciła” duszpasterza krakowskich studentów Wujkiem. – Wujek to ktoś bardzo bliski, do kogo można pójść z pytaniem, którego – bywa – własnemu ojcu by się nie zadało – wspomina Danuta Rybicka. Rozmawiamy w dniu kanonizacji Jana Pawła II. Chwilę wcześniej pani Danusia ze wzruszeniem oglądała telewizyjny przekaz z Watykanu. – Dla nas to wszystko było proste i naturalne, ale zarazem czuliśmy, że mamy do czynienia z kimś wyjątkowym. Przecież on był od niektórych z nas nieco starszy, a nikt z nas nie był z nim po imieniu. Coś nakazywało szacunek – opowiada. – Zresztą nigdy nie odważyliśmy się powiedzieć, że jesteśmy jego przyjaciółmi. Dopiero on sam, na dwa miesiące przed śmiercią, w liście napisał: „Dziękujmy Panu Bogu i Matce Najświętszej za 54 lata naszej znajomości i przyjaźni”... – dodaje.

    Duchowa wychowanka ks. Wojtyły, świadek życia i pontyfikatu Jana Pawła II przyjechała do Złocieńca na zaproszenie o. Wiesława Hnatejki, proboszcza złocienieckiej parafii Mariackiej. W dziękczynieniu za kanonizację parafianie ufundowali ołtarz, w którym umieszczono otrzymane z Krakowa relikwie świętego papieża. – Potrzeba naszym rodzinom takiego mocnego patrona – kiwa głową o. Hantejko. Pani Danuty nie dziwi decyzja papieża Franciszka o ogłoszeniu św. Jana Pawła II patronem rodzin. – On nas wychowywał właśnie do rodziny, chociaż w ogóle sobie z tego nie zdawaliśmy wówczas sprawy, że on prowadzi dla nas kursy przedmałżeńskie – przyznaje ze śmiechem. – Po prostu młodzi ludzie mieli pytania, na które on odpowiadał. To było duszpasterstwo indywidualne, bez wykładów, bez przemówień, za to z rozmowami. Czasami odpowiedź dostawaliśmy w liście – wyjaśnia. Sama przechowuje pokaźne paczki tych listów, których przez lata sporo się uzbierało. – Kiedyś mąż powiedział, że da mi list, który dostał od Wujka, ale że mogę go przeczytać dopiero po jego śmierci, żeby nie było mi przykro. Mąż odszedł trzy lata temu i wtedy dopiero sobie o nim przypomniałam. 15 stron maczkiem pisane przez trzy dni. Czytam i dziwię się, że ja to przecież wszystko znam! Jakbym czytała „Miłość i odpowiedzialność” – opowiada z uśmiechem. – Uczyliśmy się od siebie nawzajem. To nie jest zarozumiałość i pycha, ale wiem, że nigdy nie napisałby tej książki, gdyby nie rozmawiał z młodymi ludźmi na najintymniejsze tematy i nie rozwiązywał ich problemów – dodaje wzruszona pani Danusia.

    A s. Stanizja płacze…

    W kieszeni habitu, jak relikwie, s. Stanizja nosi skromny różaniec. – To ten, na którym ojciec święty modlił się w szpitalu po zamachu. Mam go cały czas przy sobie. Nie jest już taki ładny jak na początku, bo „wymodlony” przez te wszystkie lata. Krzyżyk musiałam już zmienić, ale różańca tego nie zamienię na żaden inny – mówi zmartwychwstanka. Wiele zdrowasiek na nim odmówiła, także za ojca świętego. Opowiada, jak wśród 100 tys. wiernych czekała w 1978 roku na ogłoszenie nazwiska nowego papieża i o wybuchu wielkiej radości na placu św. Piotra. – Kiedy ojciec święty przemówił i poprosił, żeby go poprawić, jeśli nie będzie umiał powiedzieć czegoś po włosku, rozległy się gromkie brawa, już go Włosi pokochali całym sercem – kiwa głową. – Miesiąc później byłyśmy na Mszy św. w prywatnej kaplicy ojca świętego. Potem przyszedł do nas i opowiadałyśmy mu o tym, co działo się na placu. I ktoś powiedział: „A s. Stanizja teraz cały czas chodzi i płacze, bo martwi się, jaki ciężar ojciec święty wziął na siebie”. A on odpowiedział tylko: „siostro, nie zapomnę”. Przytulił mnie mocno do siebie i na ucho szepnął: „nie płacz, tylko się módl” – opowiada wzruszona. Przez cały pontyfikat dodawała mu sił swoją modlitwą, a odkąd jest w niebie, prosi, by to on wypraszał dla niej łaski.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół