• facebook
  • rss
  • Uczniowie majstra Lepigliny

    dodane 15.05.2014 00:00

    Nigdy nie jest za późno, żeby odkryć w sobie ukryty talent i… wyjść do świata – przekonują uczestnicy warsztatów ceramicznych, które odbyły się w Kołobrzegu. 


    Jak się okazało, najtrudniejsze było właśnie wyjście z domu. Glina stawiała znacznie mniejszy opór. Zwłaszcza, kiedy o pomoc można było poprosić fachowca. 


    Okazja, by spotkać ludzi


    – Koszyczek? Miseczka? Sama nie wiem, co to ma być. Moje „arcydzieło” jest okropne, ale i tak jestem z niego dumna – przyznaje ze śmiechem pani Barbara, myjąc ręce po półtoragodzinnej, wytężonej pracy. 
– Idąc tutaj, byłam przekonana, że i tak mi się nic nie uda ulepić. Okazało się, że wcale nie o to chodzi. Glina gliną, sztuka sztuką, ale tu najważniejszy jest człowiek. Wystarczyła godzina i się okazało, że mam całą pracownię koleżanek. Czuję się tak, jakbyśmy się znali od dawna – dodaje z promiennym uśmiechem. 
Do warsztatów, a przede wszystkim do wyjścia z pustego domu przekonała ją córka. – Wiem, że jak dłużej będę siedziała sama, to złe myśli mnie zupełnie przygnębią. Takie warsztaty to okazja, żeby się ruszyć – kiwa głową. 
Właśnie taki cel przyświecał Bałtyckiemu Stowarzyszeniu „Sieciarnia”, które przygotowało warsztaty „Spod znaku majstra Lepigliny”. Pomysł skierowany był do osób 55+ z terenu Kołobrzegu, nieaktywnych zawodowo.
– Kiedy rozmawialiśmy o projekcie, tkwiło we mnie zdanie wypowiedziane przez jedną z zaprzyjaźnionych pań w wieku emerytalnym: „To jest okazja, żeby się spotkać z ludźmi”. Bo faktycznie, jeśli wciąż jesteśmy aktywni, spotykamy się z przyjaciółmi, to może być to piękny okres, ale jeśli zamkniemy się w czterech ścianach, to będzie to czas paskudny. W dodatku im dłużej się w tych czterech ścianach tkwi, tym trudniej z nich wyjść. Przekonałam się o tym, zapraszając na zajęcia takie osoby – potwierdza Joanna Hildebrandt, organizatorka warsztatów. 
„Sieciarnia” działa w Kołobrzegu od kilku lat. Jako główny cel stawia sobie rozwój kultury i jej promocję. Tworzą ją ludzie, którzy zajmują się sztuką i mają sporo chęci, żeby dzielić się tym, co potrafią. – Zostaje drobny element: finanse. Większość adresatów naszych projektów to ludzie, którzy nie bardzo mogą zapewnić sobie uczestnictwo w kulturze własnymi środkami. Dlatego staramy się pozyskiwać pieniądze z różnych źródeł. Na ten projekt dofinansowanie otrzymaliśmy z budżetu Kołobrzegu – wyjaśnia pani Joanna. 


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół