• facebook
  • rss
  • Łaska Boża na start w dorosłość

    Karolina Pawłowska


    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 24/2014

    dodane 12.06.2014 00:00

    Bierzmowanie. Sakrament to nie czarodziejskie hokus-pokus. Same oleje na czole nic nie zmienią. Żeby Duch Święty mógł działać, potrzeba wiary
i… współpracy całej rodziny.


    Odświętne dekoracje, ściskane w rękach karteczki, przećwiczone kroki do ołtarza i kwiaty dla biskupa. Gromkim głosem wypowiadane zapewnienia o dojrzałości, a potem pustoszejące kościelne ławki – co zrobić, żeby ten przygnębiający obrazek odszedł do lamusa? Współpracować. 


    Nie poczujesz, nie zrozumiesz


    – Złośliwa definicja mówi, że bierzmowanie to uroczyste pożegnanie z Kościołem pod przewodnictwem biskupa. Ja się w nią w stu procentach wpisałem – przyznaje się Bartek, 25-latek z niewielkiego miasteczka. – Jedyne, co zapamiętałem to ulgę, że koniec z zakuwaniem i zbieraniem podpisów od księdza. Trochę trwało zanim uświadomiłem sobie, że zmarnowałem kawał czasu – śmieje się. 
Że Duch Święty i na niego stąpił, odkrył w ubiegłym roku, gdy kuzyn poprosił go, żeby został świadkiem podczas bierzmowania. 
– U nas w rodzinie stosunek do Pana Boga, mówiąc delikatnie, jest raczej luźny. Niby wszyscy ochrzczeni, od święta na Mszę pójdą, ale trudno powiedzieć, żeby ogień wiary się palił. Trochę się nawet zdziwiłem, że Michał poprosił mnie o świadkowanie, ale się zgodziłem. W pewnym sensie przygotowywałem się razem z nim, odkrywając, że Kościół to nie katechizmowe regułki – opowiada i dodaje z uśmiechem: – Potem była spowiedź po latach i kiedy trzymałem mu rękę na ramieniu podczas udzielania sakramentu, chyba obydwaj byliśmy równie przejęci, że przeżywamy coś niezwykłego. 
Bp Edward Dajczak nie ma wątpliwości, że ten „element przeżyciowy” jest równie ważny, jak przyswojenie prawd wiary. 
– W procesie formacyjnym doprowadzającym do sakramentu bierzmowania akcent katechizmowy i doświadczanie jeszcze nie wszędzie zostały zrównoważone. Niekiedy to przygotowanie jest trochę „niedomodlone”. A przecież człowiek potrzebuje też emocji. Nie da się powiedzieć przecież komuś na sucho „kocham cię”. Tu ważne jest doświadczenie wiary – tłumaczy bp Dajczak. 


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół