• facebook
  • rss
  • Od i do miłosierdzia

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 24/2014

    dodane 12.06.2014 00:00

    Są na różnych etapach edukacji: od podstawówek po szkoły średnie. Pokazują, że istnieją młodzi ludzie, dla których czynienie dobra to sposób na życie.


    W diecezji istnieje 127 Szkolnych Kół Caritas. Działają w różny sposób. Przeprowadzają zbiórki pieniężne, odwiedzają chorych w domach, pomagają w hospicjach, szpitalach czy Domach Pomocy Społecznej. Wiele zależy od inwencji opiekunów i samej młodzieży.

    Na przykład SKC przy SP nr 8 w Kołobrzegu zajęło 3. miejsce w ogólnopolskim konkursie: „Mój szkolny kolega z misji”. – Budujemy przedszkole w Kongu – mówi z dumą Teresa Jóźwik, opiekunka Koła. Julia Dygoń i Eryka Klimowska, piątoklasistki, cieszą się, że mogą zbierać fundusze dla dzieci z Afryki. – Choć to tak daleko i pewnie nigdy ich nie spotkamy, warto robić coś dobrego – przyznaje jedna z nich.
Na doroczny zjazd wolontariuszy SKC przyjechało do Darłowa kilkuset młodych ludzi z całej diecezji. Bp Edward Dajczak przypomniał im, że praktyczne miłosierdzie jest konsekwencją autentycznej wiary. – Kto nie kocha, ten Boga nie zna, nie wie, kim On jest, choćby nawet spędzał wiele godzin na modlitwie – powiedział podczas homilii.
Rzeczywiście, wielu młodym ludziom SKC o twiera oczy na świat. Uczą się tam prawdziwej wiary, która dostrzega człowieka w potrzebie. – Chodzę po sąsiadach i pytam, czy czegoś im nie trzeba. Jest wielu starszych i chorych, którym trzeba pomóc. Jeden pan ma np. złamaną nogę i nie może chodzić. Przynoszę mu drewno. Ostatnio też pomagałem zrobić kurnik. Nie chcę niczego w zamian, wystarczy, że są zadowoleni – mówi Hubert Jagiełło z kl. III z Barcina.
Nie zawsze jest tak, że młodzież angażująca się charytatywnie jest tą najpobożniejszą. Czasami chęć czynienia dobra nie jest konsekwencją poznania Boga, ale dopiero do Niego prowadzi. – Dzisiaj trudno jest przyciągnąć młodego człowieka do Kościoła, do Pana Boga, ale dobroczynność jest okazją do tego. Na początku młodzi odnajdują w niej możliwość samorealizacji, ale potem niektórym udaję się pójść o krok dalej – zauważa ks. Adam Wakulicz, dyrektor Caritas diecezjalnej. 
– Pomaganie, przybliża do Pana Boga. Mam takie dziewczyny, które nie chodziły do kościoła, ale po jakimś czasie zaczęły. Tak to działa, że robiąc coś dla innych, sam otrzymujesz – mówi s. Joanna Juraszek, opiekunka SKC w Redle.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół