• facebook
  • rss
  • Uścisnąć dłoń mistrza

    dodane 19.06.2014 00:00

    Przed laty te nazwiska elektryzowały wszystkich fanów lekkoatletyki. O ich sportowych wyczynach budzących do dziś podziw i szacunek mogli dowiedzieć się, a nawet uścisnąć dłoń mistrzów, także młodzi drawszczanie.

    W Drawsku Pomorskim gościły bowiem sportowe legendy: Egil Danielsen – złoty medalista olimpijski z 1956 r. w rzucie oszczepem; Terje Pedersen – rekordzista świata w rzucie oszczepem i pierwszy człowiek, który przekroczył barierę 90 m; wielokrotni mistrzowie Norwegii w trójskoku i skoku w dal – Odd Bergh i Kristen Fløgstad.

    Razem z norweskimi reprezentantami przyjechał także Wilson Kipketer – kenijski lekkoatleta reprezentujący od 1995 r. Danię, który specjalizował się w biegu na 800 m. Dwukrotny uczestnik i medalista igrzysk olimpijskich trzy razy stawał na podium mistrzostw świata i siedmiokrotnie poprawiał rekordy świata.

    Legendy lekkoatletyki przyjechały do Polski na jubileuszowy 60. Memoriał Janusza Kusocińskiego, który odbywa się w Szczecinie. W ramach tej wizyty udało się ich zaprosić także do Drawska.

    Goście kibicowali m.in. młodym biegaczom z drawskich szkół. Prawie 900 uczniów stanęło do sportowej rywalizacji, której od 17 lat patronuje św. Jan Paweł II. Na uczestników papieskiego biegania czekały dyplomy i puchary, a także gratulacje od lekkoatletów. – Recepta na sukces w sporcie jest bardzo prosta: trzeba trenować i wierzyć w zwycięstwo. Rozpoczynałem treningi w takim wieku, w jakim wy teraz jesteście. To teraz budzą się w was zainteresowania. Najważniejsze są motywacja i zrozumienie, czego się w życiu chce. Dzięki pracy możecie osiągnąć wszystko, nawet zostać olimpijczykami czy mistrzami świata – przekonywał młodych biegaczy Wilson Kipketer.

    Grete rzuca butami

    Podczas popołudniowego spotkania z mieszkańcami Drawska do uprawiania biegów zachęcał także Jack Waitz, mąż i trener zmarłej przed dwoma laty maratonistki Grete Waitz. – Najlepsze w długich dystansach jest to, że każdemu dają szansę na sukces. Do sprintu trzeba być urodzonym talentem, zaś tu najistotniejsza jest ciężka praca – mówił, opowiadając o swojej żonie i jej przygodzie z bieganiem. – W tym czasie kobiety nie biegały więcej niż 1500 m. W 1972 r. w Monachium Grete pobiegła ten dystans, będąc jedną z najmłodszych zawodniczek olimpijskich, miała 17 lat. Osiem lat później ustanowiła dwa rekordy świata. Trenowała dwa razy dziennie, a równocześnie pracowała na całym etacie w szkole. Wtedy nie było sponsorów, którzy umożliwiliby sportowcom zajęcie się wyłącznie treningami. Grete była na dwóch igrzyskach olimpijskich, zanim ze swojego klubu dostała profesjonalne buty – opowiada.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół