• facebook
  • rss
  • Oaza wciąż działa

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 29/2014

    dodane 17.07.2014 00:00

    Liczba dzieci i młodzieży biorących udział w wakacyjnych rekolekcjach nie jest już taka jak przed laty. Jednak dla wielu propozycja Ruchu jest nadal atrakcyjna.

    Każdy letni turnus ma swój Dzień Wspólnoty, czyli spotkanie w jednym miejscu wszystkich grup rozsianych po diecezji. 11 lipca przyjechało do Lipia ponad 150 osób z trzech oaz: jednej dziecięcej i dwóch młodzieżowych. Zabrakło uczestników Oazy Dzieci Bożych, która zakończyła się kilka dni wcześniej.

    Tradycyjnie podczas Dnia Wspólnoty odbyły się prezentacje grup. Była też Msza św., Godzina Świadectw oraz nabożeństwo zwane Godziną Odpowiedzialności i Misji. To podczas niego 19 osób podjęło na jeden rok Krucjatę Wyzwolenia Człowieka, czyli dobrowolną abstynencję od alkoholu. Mimo pojawiających się nowych propozycji rekolekcyjnych, oazy ciągle mają swoich zwolenników. – Choć zmieniają się ludzie i zmienia się świat, metoda, którą proponuje oaza, nie straciła swojej wartości – mówi ks. dr Tomasz Tomaszewski, moderator diecezjalny Ruchu.

    Tą metodą są rekolekcje przeżyciowe, które dają nie tylko pogłębienie prawd wiary, ale także możliwość doświadczenia ich w praktyce, we wspólnocie. Przez kilkanaście dni rekolekcji w grupie tworzy się wyjątkowy klimat, który pozwala otworzyć się na Boga i drugiego człowieka. Okazuje się, że kilkunastoletnia młodzież szuka prawdziwej głębi, jeśli zostanie do niej odpowiednio podprowadzona. – Na rekolekcjach odkryłem adorację. Mogę wtedy porozmawiać z Bogiem, powiedzieć Mu o różnych moich sprawach, poprosić Go o pomoc – mówi Mateusz Borowiec, 12-latek z Wałcza. – Nie chcę, żeby moja wiara ograniczała się do pójścia do kościoła raz w tygodniu – dzieli się Paulina Mazurkiewicz, 16-latka z Bornego Sulinowa.

    Rekolekcje oazowe uczą też pewnego stylu życia, który ks. Blachnicki nazywał „nową kulturą”, zauważa ks. Tomaszewski. Tłumacząc, czym ona jest, duszpasterz mówi: – Chodzi po prostu o człowieczeństwo. Ważnym punktem programu jest np. „pogodny wieczór”. Jest to czas zabawy, nie z Panem Jezusem na ustach, ale takiej zwykłej zabawy, często w bardzo prostej formie, bez nowinek technicznych. Na rekolekcjach dzieci w ogóle odkrywają, że można żyć bez telefonu czy tabletu; że dzięki temu można ze sobą porozmawiać, poznać się, doświadczyć relacji. Sami uczestnicy rekolekcji również zauważają ich ludzki aspekt. – Mam tu wielu przyjaciół – mówi Julia Dudzińska z Koszalina. – Na rekolekcjach można też nauczyć się samodzielności. Czasami trzeba coś sobie uprać, posprzątać po sobie – dodaje Gosia Wolanin z Bornego Sulinowa. – Najtrudniejsze jest dla mnie poranne wstawanie – zauważa Amelka Leśniewicz z Bornego Sulinowa.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół