• facebook
  • rss
  • Ciągłe odkrywanie Kaczmarskiego

    dodane 31.07.2014 00:00

    Choć od jego śmierci minęło 10 lat, wciąż ma swoich wiernych fanów. – Był artystą uniwersalnym i to, czy żyje, czy nie żyje, nie ma wpływu na aktualność jego tekstów – mówią.

    Festiwal, który od 11 lat wpisuje się w program wakacyjnych wydarzeń w Kołobrzegu, odbywał się w hali Łuczniczka. Widzowie, oprócz piosenek konkursowych, mogli m.in. posłuchać koncertu „Listy wojenne” i spotkać się z Katarzyną Walentynowicz, autorką książki „Mimochodem. Rozmowy o Jacku Kaczmarskim”. Na zakończenie dwudniowego festiwalu fani zmagali się w II Ogólnopolskim Turnieju Wiedzy o twórczości artysty. – Organizujemy ten festiwal, bo to ciągłe odkrywanie Kaczmarskiego. Nie robimy tego tylko dla własnej pasji. Dla nas satysfakcją jest publiczność z całej Polski. Jak się widzi, ile osób go tu odkrywa na nowo, to jest największa motywacja – mówi Jacek Pechman, dyrektor artystyczny festiwalu.

    Artysta uniwersalny

    Laureaci festiwalu to: I miejsce – Agata Grześkiewicz i Michał Zawadzki, II – Monika Parczyńska, a III – Kacper Gontar. Patrycja Zisch była jedną z 19 uczestników konkursu. Jury nagrodziło ją wyróżnieniem. To właśnie jej występ spodobał się najbardziej publiczności. Wykonała utwór „O fryzjerze na parterze”. – Ta piosenka jest dla mnie wyzwaniem, ponieważ wymaga bardzo dobrej dykcji. W ogóle piosenki Jacka Kaczmarskiego, który sam komponował, grał i śpiewał, są świetnym materiałem na doskonalenie warsztatu wokalnego – mówi. Dla niej Kaczmarski jest artystą, z którym należy przebywać. – Nie chcę krytykować współczesnej muzyki, ale nie wyobrażam sobie, żebym mogła przejść do czegoś takiego, jak pop albo muzyka rozrywkowa, bo czułabym się z tym źle. Widzę rozbieżność między muzyką Kaczmarskiego i tą, która jest osadzona tylko i wyłącznie w rozrywce – tłumaczy. – Poza tym Kaczmarski uczy, że można reagować na rzeczywistość przez muzykę, przez tekst. Pomagał ludziom uwierzyć, że nie muszą być bierni. Organizacją festiwalu od początku zajmuje się Fundacja im. Jacka Kaczmarskiego. – Ludzie ciągle chcą oglądać i słuchać jego twórczości. Są tacy, którzy przyjeżdżają tu co roku od wielu lat. Są też małżeństwa festiwalowe. Przyjeżdżają dawni przyjaciele z Radia Wolna Europa, z Australii, z Holandii, z Niemiec. To pokazuje, że Kaczmarski żyje. Niezwykła jest tutaj ta wymiana pokoleń – są ci, którzy się na nim wychowali, ale też są jego nowi fani – wyjaśnia J. Pechman. Jego zdaniem, wyjątkowość Kaczmarskiego polegała na jego talencie poetyckim oraz miłości do publiczności. – Odbierałem go jako zasadniczego, otwartego człowieka, który cenił sobie ludzi. Kochał publiczność i granie. Nigdy nie chciał być w centrum uwagi. Bardzo zależało mu, żeby widzieć publiczność w czasie koncertów, chciał mieć kontakt ze swoimi słuchaczami. Był też niezwykle pracowity – opowiada.

    Z festiwalu przed ołtarz

    Jak się okazuje, są tacy, których miłość do twórczości Kaczmarskiego doprowadziła na ślubny kobierzec. Basia i Szymon Gulczyńscy przyjechali na festiwal z 4-miesięczną Hanią. Są małżeństwem od 3 lat. – Od czasu, gdy zaczęliśmy być parą 8 lat temu, jesteśmy tutaj co roku – mówi Basia. – Poznaliśmy się nad morzem. Przez przypadek okazało się wtedy, że zabraliśmy do Kołobrzegu ten sam zbiór kaset i to był właśnie Kaczmarski. To nas połączyło – potwierdza Szymon. Jednak każde z nich zaczęło przygodę z bardem inaczej. – Byłam zafascynowana historią II wojny światowej i kiedy pisałam pracę o wybitnych Polakach, dostałam od taty kasetę Gintrowskiego „Kamienie”. Polecił mi piosenkę „Levi tu”, której słuchałam w kółko – mówi Basia. – Od tego czasu zaczęłam interesować się Kaczmarskim. Ta fascynacja przerosła trochę moich rodziców, bo oni mieli tylko 2 kasety, a ja już potem znałam całą dyskografię – uśmiecha się. – U mnie było tak, że przeglądałem rodzinne zbiory płyt i kaset. Przesłuchałem wszystko, co było autorstwa Kaczmarskiego i Gintrowskiego. Zacząłem pożyczać płyty i kasety od ich znajomych. Tak ta fascynacja trwa do dziś – mówi Szymon. To, co pociąga ich w Kaczmarskim najbardziej, to jego wszechstronność i fakt, że jego teksty są uniwersalne. – On się, moim zdaniem, wymyka z ram czasowych i to czy żyje, czy nie żyje, nie ma wpływu na aktualność i wartość jego tekstów – mówi Szymon. – Pociąga mnie jego wszechstronność, jego otwarte podejście do rzeczywistości i czerpanie z bogactwa świata i mądrości. Podoba mi się też, że kiedy mówił, co myśli o świecie, cały czas miał otwartą głowę. Przed niczym się nie zamykał. Jego teksty, gdzie wyraża swoje poglądy, są niejednoznaczne i otwierające – stawiające pytania. Wydaje mi się, że to jest taki intelektualny ideał, do którego dążę i który mnie inspiruje wewnętrznie – dodaje Basia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół