• facebook
  • rss
  • Nasz człowiek i nasza historia

    dodane 07.08.2014 00:00

    – On w każdej sytuacji miał otwarte ramiona i zawsze szukał z ludźmi porozumienia. Choć pochodził ze Śląska, właśnie tę ziemię uczynił swoją ojczyzną – mówił bp Edward Dajczak.

    Mszy św. w bazylice w Kołobrzegu przewodniczył bp Paweł Cieślik. To w jej podziemiach znajduje się krypta, w której spoczywa bp Ignacy Jeż. W homilii bp Cieślik przypomniał biografię zmarłego w 2007 roku bp. Jeża, podkreślając jego upór i wytrwałość w budowaniu podstaw nowej diecezji, powołanej w 1972 roku. W koszalińskiej katedrze Mszę św. w intencji bp. Ignacego odprawiało ponad 20 kapłanów, wśród których był m.in. bp senior Tadeusz Werno. Eucharystii przewodniczył bp Dajczak.

    – Bp Jeż rozpoczął pisanie historii naszej diecezji. Mamy wobec niego ogromny dług wdzięczności – mówił ordynariusz w homilii. Biskup nawiązał do pobytu bp. Ignacego w obozie koncentracyjnym, do którego trafił pięć lat po święceniach. Stało się tak, ponieważ młody ks. Jeż odprawił Mszę św. w intencji ks. Józefa Czempiela, dziś błogosławionego, który zginął w tym obozie. – „Przebaczam, więc jestem” – te słowa opisują go najlepiej. Był człowiekiem radości, cieszył się życiem, ale wiedział jednocześnie, co znaczy krzyż. Wiedział to aż do bólu. Przekonywał ludzi, że trzeba być wrażliwym i mieć serce, a o swoim pobycie w Dachau mówił, że to był czas, który przyniósł w jego życiu także dobro. Nie myślał o oprawcach, ale o ludziach, którzy w tym ziemskim piekle umieli dzielić się miłością – dodał bp Dajczak. W obozie ks. Jeż poznał ks. Józefa Kentenicha, założyciela Ruchu Szensztackiego (później był wieloletnim protektorem i opiekunem Ruchu Szensztackiego w Polsce). Między innymi to spotkanie przyczyniło się po latach do decyzji o powierzeniu Góry Chełmskiej właśnie siostrom szensztackim. Biskup Jeż całe życie był przekonany, że czuwa nad nim Boża Opatrzność. – Przez wszystkie wydarzenia przeprowadził go Bóg, dlatego zdefiniował swoje życie jako „przygody z Opatrznością”. Tego mamy się od niego uczyć – tłumaczył pasterz diecezji. – Musimy pisać dalej tę historię. Ta wspólnota ludzi, która tu żyje od wojny, nie zdążyła jeszcze dobrze zapuścić korzeni. Jednak to wspólne budowanie zaczęło się z pewnością dzięki bp. Jeżowi. Choć pochodził ze Śląska, właśnie tę ziemię uczynił swoją ojczyzną. To nasz człowiek i nasza historia – mówił bp Dajczak. Ignacy Jeż urodził się 31 lipca 1914 w Radomyślu Wielkim k. Tarnowa, a zmarł 16 października 2007 r. w drodze do kliniki Gemelli w Rzymie. Następnego dnia, na zakończenie audiencji generalnej, papież Benedykt XVI poinformował, że chciał na najbliższym konsystorzu 24 listopada 2007 r. wynieść go do godności kardynalskiej. Bp Ignacy wiedział o zamiarze papieża. Od tego czasu nazywa się go kardynałem nominatem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół