• facebook
  • rss
  • Alkohol? Nie, dziękuję!

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 33/2014

    dodane 14.08.2014 00:00

    Jest wiele ważnych powodów, żeby czasem odmówić kieliszka. Są tacy, którzy robią to nawet wtedy, kiedy nie jest to konieczne.

    Do Krucjaty przystąpiłem 9 lat temu. Nie jestem abstynentem walczącym. Nie chodzi o to, żeby teraz biegać po weselach i rozbijać butelki z wódką. Duch Krucjaty jest inny – mówi ks. dr Tomasz Tomaszewski, moderator diecezjalny Ruchu Światło–Życie. Krucjata Wyzwolenia Człowieka wyrosła właśnie z tego Ruchu. To dzieło, które tworzą osoby deklarujące całkowitą abstynencję; niepełnoletnie na rok, pełnoletnie nawet na całe życie. – To propozycja dla każdego, także dla tych, którzy piją małe ilości, albo nie piją w ogóle. To forma postu, czyli rezygnacji z czegoś, co nie jest złe samo w sobie; to rezygnacja z dobra na rzecz dobra większego – tłumaczy ks. Tomaszewski.

    O jakie dobro chodzi? Ksiądz Blachnicki, założyciel Ruchu Światło–Życie, mówił o tzw. nowej kulturze, czyli zdrowym człowieczeństwie budowanym na wartościach. Jedną z nich jest trzeźwość. Członkowie KWC wychodzą z założenia, że czasami potrzebny jest tak radykalny krok, jak całkowite wyrzeczenie się alkoholu. – Nie po to, aby stworzyć getto dziwaków, ale żeby pokazać, że można inaczej – zastrzega ks. Tomaszewski. W przestrzeni społecznej istnieje mnóstwo stereotypów odnośnie do alkoholu. Np. wielu nie wyobraża sobie bez niego dobrej zabawy. Członkowie KWC promując choćby wesela bezalkoholowe, pokazują, że to nieprawda. Jest też głębszy powód dla podjęcia KWC. – Ten post ofiarujemy za tych, którzy borykają się z problemem alkoholowym. Jest to duchowa ofiara w intencji konkretnej osoby: matki, ojca, męża, żony, znajomego, albo kogoś, kogo dokładnie nie określamy – wylicza ks. Tomaszewski. Przy powstawaniu KWC przed 35 laty była s. Renata Kościelska z Lipia. W ogólnopolskiej księdze jest wpisana pod numerem 27. – Podjęłam się tego za pewną młodą kobietę, która była alkoholiczką. Po kilku latach mojej abstynencji i modlitwy ona wytrzeźwiała. Wszyscy jej znajomi zmarli z powodu przepicia. Ona też młodo zmarła na raka, ale odeszła jako osoba trzeźwa – wspomina siostra. – Ja i tak nie piłem, bo jestem harcerzem. Ale zrozumiałem, że KWC to nie tylko niepicie, ale ofiara i modlitwa. Pomyślałem o osobie, która jest mi bliska i ma problem. Teraz nie piję już nie tylko dla siebie, ale dla kogoś innego – dzieli się Michał Hejduk, 17-latek z Koszalina, który w tym roku podpisał zobowiązanie na jeden rok. Filip Jachowicz, student Politechniki Koszalińskiej, wstąpił do KWC przed trzema tygodniami: – Wcześniej zdarzało mi się pójść normalnie z kolegami do pubu na piwo. W tym krótkim czasie musiałem już wiele razy odmawiać. Dopiero teraz widzę, jak często proponuje się alkohol. Podjąłem się tego w intencji konkretnej osoby. Wierzę, że post wiele może.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół