• facebook
  • rss
  • Lotnisko pełne cudów

    Karolina Pawłowska


    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 35/2014

    dodane 28.08.2014 00:00

    Boski Festiwal. Jedni przyjeżdżają do Trzcińca, żeby podzielić się wiarą, inni – żeby jej poszukać. Odnajdują Boga w muzyce, zabawie i w drugim człowieku. 


    Od pięciu lat dawne lotnisko wojskowe pod Czaplinkiem zamienia się nie tylko w pole ewangelizacyjne i salę koncertową dla najlepszych chrześcijańskich zespołów muzycznych. To także scena, na której rozgrywa się wielka przygoda z Panem Bogiem. 


    Z zaskoczenia


    – Gdyby mi ktoś powiedział tydzień temu, że dobrowolnie przesiedzę pół godziny w kaplicy, to raczej bym go wyśmiał – Piotrek ze śmiechem kręci głową. Niekonwencjonalna fryzura, obowiązkowo niedosznurowane glany i koszulka z logo metalowego zespołu potwierdzają, że trudno zaliczyć go do tych „grzecznych”. 
– Przyjechałem na koncerty, żeby poskakać i się pobawić – nie ukrywa nastolatek. – Nie przeszkadzało mi, że to „kościelna” impreza, ale też trochę się bałem, że siłą nas będą ciągnąć na Msze, albo księża kropić wodą święconą. A tu całkowita wolność. Chcesz to idziesz, nie, to nie. Trochę mnie to zaskoczyło, więc pogadałem z jednym księdzem i… poszedłem do spowiedzi – opowiada. 
Takich, jak on wśród ponad pół tysiąca uczestników Boskiego Festiwalu nie brakuje. Potwierdzają to posługujący na polu namiotowym i w jego sąsiedztwie księża. Kilkunastoosobowa ekipa duchownych ma zawsze stułę pod ręką i dużo czasu na poważne rozmowy. 
– Trafiają tu bardzo różni ludzie, z różnym doświadczeniem. Wśród nich są i tacy zaangażowani, głęboko zakorzenieni w Kościele i tacy, którzy są mocno pogubieni – przyznaje ks. Adam Kiziuk ze Szczecina, opiekun diakonii ewangelizacyjnej. Przyjeżdża do Trzcińca od pięciu lat i nieraz miał okazję się przekonać, że na Boskim Festiwalu dzieją się Boże rzeczy. – Festiwal to okazja do spotkania, także w takich niezobowiązujących sytuacjach. Wszystko odbywa się w klimacie wolności i dużej życzliwości. Znam wiele osób, które przyjechały tu pierwszy raz dla koncertów, a dostały znacznie więcej. I teraz wracają. Pan Bóg dociera do ludzi własnymi drogami, a przestrzeń sejmiku chyba stwarza taką możliwość, żeby lepiej usłyszeć o Jego dziełach w życiu ludzi – mówi salezjanin. 
– Wielu ludzi się tutaj nawraca, właśnie na festiwalu spotykają Jezusa. Myślę, że to właśnie sposób na to, żeby dzisiaj mówić ludziom o Bogu, wychodzić poza mury kościołów. Nie możemy siedzieć i czekać albo chować się po kątach. Idziemy więc do nich, a pomaga nam Matka Boża – śmieje się Wojtek Konieczny, który przyjeżdża na festiwal z Konina. Razem z przyjaciółmi z ekipy ewangelizacyjnej rozmawia z uczestnikami imprezy o wierze, o wartościach, o tym, jak Bóg może działać w życiu. 


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół