• facebook
  • rss
  • Pół żartem, całkiem serio

    ks. Wojciech Parfianowicz

    |

    Gość Koszalińsko-Kołobrzeski 36/2014

    dodane 04.09.2014 00:00

    Były już uroczyste Msze św., padały wielkie słowa. Nie mogło więc zabraknąć wspomnienia biskupa uśmiechu z właściwą jemu samemu nutą humoru.

    Nieczęsto można spotkać bp. Pawła Cieślika czytającego wiersz Fredry o „Pawle i Gawle”. – Mieszkaliśmy z bp. Ignacym w jednym domu: ja na górze, on na dole, jak w tym wierszu. Śmialiśmy się nieraz, że nasze życie tak właśnie wygląda. On był bardzo otwarty. Mogłem do niego przyjść o każdej porze. Mówił nawet: „Nie musisz pukać. I tak nie słyszę” – wspominał z uśmiechem bp Cieślik.

    Na radosną biesiadę z okazji obchodzonej w tym roku 100. rocznicy urodzin bp. Ignacego Jeża zaprosiły wszystkich chętnych siostry z Góry Chełmskiej. Był tort, ludowe przyśpiewki i mnóstwo anegdot. Przyszło prawie 150 osób. Takich opowieści nie ma w żadnych książkach. Zaproszeni goście wspominali swoje osobiste spotkania z kardynałem nominatem. Niektórzy z nich przynieśli cenne pamiątki. Ich wypowiedzi często przerywały salwy śmiechu.

    Ks. dr Kazimierz Klawczyński, ostatni kapelan bp. Ignacego, przyniósł na spotkanie teleskop, który wzbudził zainteresowanie zebranych. – Ten przedmiot pokazuje jedną z pasji bp. Ignacego, o której niewielu wie. Bp Jeż był członkiem Towarzystwa Astronomicznego i bardzo kochał obserwacje gwiazd. Czasami, kiedy wracałem z nim po wizytacji czy bierzmowaniu, zatrzymywaliśmy się gdzieś w lesie i obserwowaliśmy niebo. Był tym zafascynowany – wspominał kapłan.

    Wszyscy wiedzą, że bp Jeż był człowiekiem o niezwykłym harcie ducha. Okazało się, że zahartowały go nie tylko przeżycia wojenne. – Lubił pływać. Kiedy jeździliśmy do Rzymu, zawsze prosił, żeby pojechać też do Ostii na plażę. Leżał przez godzinę na słońcu – a tam wiadomo, temperatury są wysokie – potem wstawał i od razu rzucał się w morze. Drżałem, żeby czasami nie dostał zawału i mi tam nie umarł. Zdrowy człowiek mógł mieć problemy ze zniesieniem takiego szoku termicznego, a co dopiero ktoś w takim wieku. Ale nic mu nigdy nie było – opowiadał ks. Klawczyński.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół