• facebook
  • rss
  • Dalszy ciąg sprawy przeciwko kurii

    red

    dodane 12.09.2014 15:42

    W Sądzie Okręgowym w Koszalinie odbyła się kolejna rozprawa z powództwa Marcina K.

    Mężczyzna jako 12-latek był molestowany przez Zbigniewa R., ówczesnego proboszcza parafii pw. św. Wojciecha w Kołobrzegu. Mimo że sprawca odsiaduje już wyrok za te czyny, Marcin K. zdecydował się na pozew, ponieważ jego zdaniem kuria wiedziała o zachowaniu proboszcza, jednak nie interweniowała. Marcin K. domaga się 200 tys. zł od kurii, parafii pw. św. Wojciecha w Kołobrzegu oraz jej byłego proboszcza. Oczekuje również przeprosin za wyrządzoną krzywdę na łamach kilku ogólnopolskich tygodników.

    Podczas rozprawy 12 września, zeznania w charakterze świadków złożyli byli biskupi diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej: kard. Kazimierz Nycz - obecny metropolita warszawski i abp Marian Gołębiewski - emerytowany metropolita wrocławski. Przesłuchania odbyły się w trybie wideokonferencji. Hierarchowie przebywali w miejscu swojego zamieszkania i odpowiadali na pytania sądu i stron znajdujących się na sali sądowej w Koszalinie dzięki specjalnie przygotowanej transmisji.

    Obaj zeznali, że nie mieli żadnej wiedzy o czynach, za które został skazany Zbigniew R. - Wtedy, kiedy to wszystko się dokonywało, ja byłem jeszcze biskupem pomocniczym w Krakowie, dlatego w tej sprawie nic nie mogłem wiedzieć i nie wiedziałem. W Koszalinie byłem biskupem w latach 2004-2007 i w tamtym okresie również nie miałem żadnych wiadomości odnośnie tej sprawy. Do mnie żadne informacje o skłonnościach, ani tym bardziej o czynach pedofilskich nie docierały. Nikt na ten temat nie rozmawiał ze mną osobiście, ani nie miałem w tej sprawie wiedzy pośredniej, którą mógłbym uzyskać od moich współpracowników - mówił kard. Kazimierz Nycz.

    Abp Gołębiewski przyznał, że dotarły do niego informacje o niewłaściwym zachowaniu Zbigniewa R., ale nie miały one nic wspólnego z molestowaniem nieletnich: - Dotarła do mnie wiadomość, że ten były już ksiądz wykazywał jakieś nieodpowiednie zachowania w stosunku do dorosłych mężczyzn. Chodziło o posądzenie o homoseksualizm. Wysłałem pod jego adres upomnienie kanoniczne, grożąc, że jeśli jego zachowanie rzeczywiście okaże się niegodne kapłaństwa, zostanie usunięty ze swojej funkcji. Uznałem, że w tamtym okresie nie było już powodu, żeby dalej interweniować.

    Mimo zeznań hierarchów mec. Wojciech Dobkowski, pełnomocnik Marcina K., podtrzymuje tezę o nieodpowiednim nadzorze nad Zbigniewem R. ze strony diecezji.

    Do zeznań biskupów odniósł się również pełnomocnik diecezji, mec. Krzysztof Wyrwa: - Potwierdza się, że ani kard. Nyczowi, ani abp. Gołębiewskiemu, kiedy byli biskupami diecezjalnymi w Koszalinie, informacje w tej sprawie nie były przekazywane. Powiem więcej, gdyby takie informacje się pojawiły, to pewnie stałoby się już wtedy to, co nastąpiło w roku 2009, kiedy Marcin K. zgłosił się do bp. Edwarda Dajczaka. Biskup od razu podjął odpowiednie decyzje, wskazując Marcinowi K. właściwą drogę postępowania. Przypomnę, że to z inicjatywy diecezji zostało zgłoszone zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Marcin K. w piśmie z 2009 roku, w którym informował bp. Dajczaka o molestowaniu, żądał pieniędzy, a nie ukarania księdza. Jeszcze raz powtórzę, że brak jest tutaj podstaw prawnych do przeniesienia odpowiedzialności za czyny osoby fizycznej na instytucję.

    Do przestępstw popełnionych przez byłego księdza Zbigniewa R. doszło w latach 1999-2001. W roku 2008 ze względu na podejrzenie kontaktów seksualnych z dorosłym mężczyzną, nie czynów pedofilskich, duchowny został zwolniony z funkcji proboszcza, a w grudniu 2009 roku suspendowany.

    Zbigniew R. odbywa obecnie karę więzienia. We wrześniu 2012 roku został prawomocnie skazany na dwa lata pozbawienia wolności za 10 czynów pedofilskich wobec Marcina K. i jeden czyn popełniony na innym małoletnim. W związku z tymi wyrokami, decyzją Stolicy Apostolskiej 10 stycznia 2014 roku Zbigniew R. został wydalony ze stanu duchownego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • zielony01
      13.09.2014 22:58

      "A jaką mamy pewność, że poszkodowany nie mataczy celem wyłudzenia odszkodowania?" - gdzie niby jest to matactwo jeżeli ksiądz który dopuścił się praktyk pedofilskich siedzi teraz w więzieniu za te czyny???

      Czy ukrywanie grzechu nie jest przykładaniem ręki do tego grzechu. Jeśli mogę zareagować na zło a tego nie czynię czyż nie staję się współwinnym, oczywiście że tak. Z moralnego i czysto ludzkiego punktu widzenia taka postawa jest naganna.

    • Zibi89
      14.09.2014 18:30
      Mam tylko jedno pytanie: Ciekawi mnie czy sam siebie oceniasz w tych kategoriach czy tylko innych?
    • Zibi89
      14.09.2014 18:51
      Poza tym dokonałeś tego czego zaakceptować nie wolno. Złamałeś zasadę domniemania niewinności. To przypomina medialną sprawiedliwość ideologiczną. Orzeczenie nie ma być sprawiedliwe, ale takie jakiego ja chcę. Może dodajmy jeszcze odpowiedzialność zbiorową i karę śmierci? Najlepiej dla patriotów.
    • Zibi89
      14.09.2014 19:15
      Odpowiedz sobie na pytanie dlaczego zaufanie jest ważniejsze niż posiadanie zdolności do rządzenia.
      Okrągły Stół to czysta komitologia (uzurpacja i tyrania). Rząd ma alternatywę nie tylko w postaci opozycji, ale też tylnego fotela, który steruje przebiegiem rzeczywistości.

      Okrągły Stół nie kreuje rzeczywistości polityczno-społecznej, lecz ją odgrywa wg wymyślonego przez siebie scenariusza. Dla realizacji wymyślonych przez siebie celów.

      Dlaczego nauka ogólnie jest służebna wobec władzy (służebna, nie służalcza)? Pomaga, zwłaszcza w państwach post-kolonialnych, w zachowaniu status quo. Nie usłyszysz na wykładach jak powinno być, ale jak jest.

      Nie można żyć naturalnie próbując rzeczywistość dopasować do siebie, a nie odwrotnie. Wiesz jak to się nazywa? Plastikowość.

      Kto tak strasznie bluźni? Dzieci, które znają tylko relatywizm morlany, nienauczone szacunku do nikogo i niczego. Takie postępowanie nie może być przypisane człowiekowi. Więcej, nawet zwierzęta posiadają uczucia wyższe. Tylko świnia mówi jak ktoś pluje jej w twarz, że deszcz pada.

      Dlaczego komendanci policji chronią pijanych kierowców i o mało sami nie stają się ofiarami własnej postawy? Albo inaczej, co jest przyczyną partyjniactwa, warcholstwa i korupcji w Polsce? Słaba głowa. Niezdolność do przeciwstawienia się złu. Przystawanie na jego propozycje. To powoduje dramaty moralne. Prowadzi do postradania zmysłów.

      Dlaczego sądy w Polsce nie są suwerenne tak jak te w Koronie Brytyjskiej? Czy tutaj jest ten sam powód jw.?
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół