• facebook
  • rss
  • Róbta, co chceta, ale… miłujta!

    dodane 04.12.2014 00:15

    Choć o. Leon przekroczył osiemdziesiątkę, jest mnichem i wcale nie daje łatwych rozwiązań, umiejętnością dialogu na najtrudniejsze tematy i dużą dawką zdrowego poczucia humoru zjednuje sobie przyjaciół nawet wśród młodzieży.

    W Koszalinie o. Leon Knabit, tyniecki benedyktyn, spotkał się z blisko 600 uczniami II Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Broniewskiego. – To niesamowite, jak łatwo o. Leon znajduje wspólny język z młodymi. Przede wszystkim dlatego, że potrafi mówić o sprawach bardzo trudnych, czasami bolesnych, a czasami omijanych, w sposób jasny, klarowny i zrozumiały – mówi ks. Tomasz Kudaszewicz, który, wykorzystując rehabilitację o. Leona w Kołobrzegu i osiemnastoletnią znajomość z zakonnikiem, zaprosił go do Koszalina. O. Leon rozmawiał z młodymi o odpowiedzialności, szczęśliwym życiu i dokonywaniu dobrych wyborów.

    – Młodzi boją się podejmować wiążące decyzje. To efekt poczucia niestabilności, które ich otacza. Widzą niekonsekwencję, stawianie na własny interes, podważenie i krytykowanie wszystkiego, w dodatku często nie mają oparcia w stabilnej rodzinie. A świat podsuwa im konsumpcjonizm: złap, co się da dla siebie, zaspokój siebie teraz i nie myśl, co będzie potem. Nie zazdroszczę młodzieży. Są w trudnej sytuacji, bo takie „róbta, co chceta” nie daje pełnej satysfakcji. Jak już się wyszaleją, wykrzyczą, zbluzgają, co się da, zostaje pustka – przyznaje o. Leon Knabit. – Róbta, co chceta, ale miłujta! – dodaje z uśmiechem. – Sama stoję właśnie przed pierwszą poważną decyzją, na jakie studia się zdecydować, i ciągle się waham. Kiedyś wydawało mi się, że kiedy skończę 18 lat, wszystko będzie łatwiejsze, bo będę więcej mogła. Teraz wiem, że za tymi przywilejami dorosłości idą też obowiązki i odpowiedzialność. Jakiegokolwiek dokonam wyboru, odtąd zapisywać się to będzie już na moje konto – mówi Katarzyna Bartman. Mimo wszystko, jak zauważa o. Leon, młodzi wciąż potrzebują autorytetów. – Potrzebują pozytywnego bohatera, kogoś, kto jest prawdziwy, bo nie znoszą fałszu, obłudy, udawania. Ale nie takiego, którego będzie im się na siłę wpychać. Jezus zawsze mówił: „jeśli chcesz” – mówi benedyktyn. Młodzi zgodnie przyznają, że takim autorytetem może być dla nich o. Leon, mnich, który pisze bijące rekordy popularności książki i nie boi się poprowadzić koncertu rockowego. – Najczęściej słyszy się o księżach, którzy odeszli z kapłaństwa, albo zatrważających statystykach dotyczących rozpadających się małżeństw. Myślę jednak, że jest wiele świętych ludzi, świętych rodzin i świętych osób konsekrowanych. Wbrew temu, co się powszechnie mówi, potrzebujemy ludzi, którzy pokazują drogę, czy kapłańską, czy w małżeństwie, ale w prawdzie i w wierności. Pokazują swoim życiem, że można, że tak się da i że to właśnie prowadzi do szczęśliwego życia – dodaje Mateusz Wasilewski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół