• facebook
  • rss
  • Jednym głosem w wielogłosie

    dodane 22.01.2015 00:15

    Choć na co dzień zajmują się tym samym – służą Bogu i ludziom – bywa, że w różnych językach, a nawet obrządkach.


    Zakonnice z pracujących w Koszalinie zgromadzeń z zapałem odpowiedziały na zaproszenie sióstr kustoszek szensztackiego sanktuarium. Każda z nich przywędrowała na Górę Chełmską z kolędą.
Kolędowały nie tylko tradycyjnie, po polsku. Pochodzące z Filipin siostry szpitalne Miłosierdzia przyniosły ze sobą kolędy w języku angielskim i włoskim, zaś siostry służebnice Najświętszej Maryi Panny – ukraińskie.

    
– Przyjęłyśmy to zaproszenie z wielkim entuzjazmem, tym bardziej że nas, sióstr posługujących w Kościele greckokatolickim, nie ma w okolicy zbyt wiele. A to ważne, żeby się spotykać, modlić razem i wymieniać tym, co mamy najcenniejszego. To wspólne śpiewanie pokazało, jak pięknie różnorodna może być jedność: w jednym ogrodzie tyle pięknych różnych kwiatów – nie kryje zadowolenia s. Melania Kuzio.
– Jestem 5. rok w Koszalinie, nieraz obiecywałyśmy sobie z siostrami, że się spotkamy, porozmawiamy i… najczęściej zwyczajnie brakuje czasu. A warto, żebyśmy wiedziały, że możemy się dzielić swoimi radościami, ale i problemami – mówi s. Paulina Kopacz, przełożona sióstr szensztackich na Górze Chełmskiej. Jak przyznaje, wzajemna wymiana doświadczeń przydaje się nie tylko na gruncie apostolskim, „siostrzana” pomoc może dotyczyć także bardzo praktycznych wymiarów życia. – Jak choćby sprawy… remontów – śmieje się s. Paulina, wspominając swoje spotkanie z greckokatolicką siostrą w sklepie. 
„Konsekrowane” kolędowanie było nie tylko okazją do wspólnego pośpiewania, ale także do
modlitwy w intencji powołań oraz rozpoczynającego się Tygo
dnia Modlitwy o Jedność Chrze
ścijan. 


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół