• facebook
  • rss
  • W szkole Mistrza

    Karolina Pawłowska

    dodane 01.02.2015 14:02

    - Katechizowanie to zdecydowanie więcej niż przekazywanie informacji o Bogu i Kościele. Żeby robić to dobrze, potrzeba nieustannej, osobistej formacji - mówią zgodnie katecheci.

    Ponad pół setki katechetów z różnych stron diecezji uczestniczyło w trzydniowych rekolekcjach w koszalińskim Centrum Edukacyjno-Formacyjnym. To, jak mówią, czas, który jest nie mniej ważny niż  systematyczne przygotowanie do lekcji.

    - Katecheza to nie jest zwyczajna lekcja. To prowadzenie do więzi, a nawet więcej, do zażyłości z Panem Jezusem. Jeśli sami tej więzi nie mamy, nie damy rady w żaden sposób przekazać tego uczniom. Dlatego katecheta musi ją w sobie pielęgnować, a w tym bez wątpienia pomagają rekolekcje, które są pięknym czasem spotkania, także wymiany doświadczeń - przyznaje Irena Hanus, katechetka ze szczecineckiego Gimnazjum nr 1.

    - To, jak to się mówi, widać, słuchać i czuć, czy katecheta żyje Ewangelią. Uczniowie wychwytują to bezbłędnie. Mają wewnętrzny radar, czy ktoś wie, co mówi, czy tylko mówi, co wie. Katecheza to musi być osobiste świadectwo tego, czym się żyje, przekazywane z pasją - dodaje.

    Sama poświęca się tej pasji od blisko 30 lat. Choć wie, jak szczególnie w tym zawodzie ważne jest niepozwalanie sobie na marazm, cieszy się, że nie trafiła nigdy na zawodową mieliznę.

    - Cały czas jestem otwarta na to doświadczanie. Na szczęście przez wszystkie lata katechizowania nigdy nie doświadczyłam pokusy pójścia na łatwiznę, odpuszczenia sobie. Pan Bóg sprawia, że ta pasja cały czas rośnie. Im więcej czytam, słucham, spotykam się z ludźmi wiary, tym mam większe pragnienie poznawania Boga. Jest w tym jakaś część mojej pracy włożonej w osobiste pogłębianie, ale to jest łaska - zauważa.

    - Wypalenie zawodowe może grozić wszystkim nauczycielom, ale jeśli katecheta nie będzie w sobie podsycać ognia wiary, to w nikim nie uda mu się go rozpalić - przyznaje ks. Jerzy Sęczek, dyrektor Centrum Pomocy Caritas w Supraślu, były dyrektor wydziału katechetycznego archidiecezji białostockiej, który poprowadził rekolekcje dla katechetów.

    Zachęcał, by nie patrzyli na siebie jako na katechetów, ale uczniów powołanych do głoszenia Dobrej Nowiny.

    - Chciałem, żeby katecheci spojrzeli na siebie nie tylko jako na nauczycieli i urzędowych głosicieli słowa Bożego, ale jako na chrześcijan, którzy otrzymali nakaz misyjny Chrystusa.

    Ci, którzy mają zadanie formowania innych, sami potrzebują formacji, i to pogłębionej, nie powierzchownej. Przekaz słowa Bożego jest specyficzny: nie da się tego zrobić bez pogłębienia relacji z Bogiem, który kieruje swoje słowo do człowieka. To musi być trwanie w szkole Mistrza - podkreśla rekolekcjonista.

    To główny cel organizowanych cyklicznie rekolekcji dla katechetów.

    - Rekolekcje organizowane są po to, aby w formacji katechetów nie zapomnieć o duchowym wymiarze. Od innych umiejętności i talentów nauczyciela religii ważniejsza jest nieustanna dbałość o więź z Chrystusem. Nie można zapomnieć, że od tego, „co robię”, ważniejsze jest to, „kim jestem”, i to „kim jestem przed Bogiem”. Rekolekcje to szansa na zatrzymanie się w katechetycznym trudzie, na „zasiedzenie się” u stóp Mistrza, na wzór ewangelicznej Marii. Im trudniej jest nauczać prawd wiary, tym bardziej potrzeba tego czasu i jego owoców - dodaje ks. Radosław Mazur, dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Biskupiej w Koszalinie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół